Newsy

Wardęga duszony przez policjanta – nadużycie, czy manipulacja?

Wardęga

Wtargnięcia do mieszkania, mandaty za stroje Spidermana czy ciasteczkowy telefon i wiele innych nagłośnionych w internecie akcji wywoływało zawsze spór – zawinił YouTuber czy policjanci? W tym przypadku zdania są jeszcze bardziej podzielone, gdyż Wardęga został oskarżony o manipulowanie nagraniem.

Kilka dni temu Sylwester Wardęga opublikował film, w którym przedstawia niecodzienne starcie z polską policją. Wraz z Reżyserem Życia niechcący wjechali na krakowski prywatny parking, za co zażądano od nich kary w wysokości 80 złotych. To, co zaczęło się dziać po odmowie zapłaty, stawia przed nami wiele znaków zapytania.

Oficjalna wersja zdarzeń

Według filmu POLICJANT CHCIAŁ MNIE UDUSIĆ sytuacja w skrócie rysuje się następująco: Wardęga wraz z Danielem Rusinem omyłkowo wjechali pod zakaz na parking dla autobusów – teren prywatny. Znajdowali się na nim zaledwie kilkanaście sekund, mając zamiar się z niego wydostać, lecz nie zdążyli tego zrobić, bo drogę zastąpił im ochroniarz żądając opłaty 80 zł na podstawie regulaminu stworzonego przez właściciela posesji. Wardęga odmówił, czego następstwem było wezwanie policji. Policja po przyjeździe dała do wyboru przyjęcie mandatu w wysokości 100 złotych lub odmowę i przeniesienie sprawy do sądu. Jak widać, nie poprawiło to sytuacji. Sylwester, jak można się było spodziewać, walczył twardo o swoje i oczywiście postawił na wizytę w sądzie.

W trakcie wypełniania przez policję papierów, YouTuber wyszedł z auta, żeby zrobić zdjęcie z fanem. Nie powinien był tego robić, więc stróże prawa zareagowali dość drastycznie i zaczęli prowadzić go do radiowozu. Na nagraniu widać opór ze strony Sylwestra, więc przypuszczalnie dlatego już po chwili leżał obezwładniony na ziemi. Funkcjonariusz zaczął go podduszać, drugi w tym czasie zakuwał mu na rękach kajdanki. Policjant ciężarem swojego ciała i ciągłym zaciskaniem rąk na szyi sprawił, że Wardęga „odlatywał”. Z pewnością do tego ostatniego nie powinno dojść.

Pojedynku Wardęga vs. policja ciąg dalszy

Ta sytuacja nie była pierwszym konfliktem Sylwestra ze stróżami prawa. Można powiedzieć, że trener policji jest bardzo znany z udowadniania, że nie wszystko im wolno. Wtargnięcia do mieszkania, mandaty za stroje Spidermana czy ciasteczkowy telefon i wiele innych nagłośnionych w internecie akcji wywoływało zawsze spór – zawinił YouTuber czy policjanci? Prawo jest wadliwe czy to zwykłe prowokacje młodego mężczyzny? W tym przypadku zdania są jeszcze bardziej podzielone, gdyż Wardęga został oskarżony o manipulowanie nagraniem.

Rzeczywiście, nie jesteśmy pewni, jak wyglądało to zdarzenie w całości, bo materiał opublikowany przez Sylwestra jest pocięty i zmontowany. Całe zajście filmował Reżyser Życia, towarzyszący mu akurat w samochodzie. Według wielu, m.in. Gargamela, zasłużył sobie na takie potraktowanie, stawiając opór, zachowując się niedojrzale, zuchwale i infantylnie. W swoim filmie Gargamel zarzucił mu także, że aby wjechać na parking musiał najpierw złamać nakaz jazdy prosto oraz to, że nie zastosował się do poleceń funkcjonariusza dotyczących pozostania w aucie, a opuszczając pojazd i robiąc sobie zdjęcie z fanem, naraził go na nieprzyjemności. Ponadto powiedział, że powinien był zgłosić sprawę na policję i zapoznać się z regulaminem obiektu. Stwierdził, że skoro ta sprawa była dla Sylwestra Wardęgi tak ważna, to mógł zdać z niej relację wcześniej, a nie dopiero dwa miesiące po wydarzeniu.

Zbigniew Stonoga wkracza do akcji

Na temat całego zajścia wypowiedział się nawet Pan Stonoga. W poście na jego Facebooku mogliśmy przeczytać:

Witam Pana Serdecznie.
Zacznę od przeproszenia Pana za użycie bez Pańskiej zgody kadru z Pańskiego filmu którego celowo nie publikuję-ale o tym później.
Punktem wejścia do tego tekstu niech będzie fakt że bardzo lubię to co i jak robi Pan na YT.
Szanowny Panie zważywszy na Pański intelekt i doświadczenie życiowe nieuprawnionym z Pańskiej strony jest przytyk skierowany do właściciela gruntu w przedmiocie opłaty i jej wysokości ale daję Panu wiarę że przecież mógł Pan się pomylić.Pozostaje tylko pytanie czy a jeśli tak to ile minut wyciął Pan z filmu w części dotyczącej postoju.
Przejdę jednak do zachowania się Policjantów.
Uważam że Pański film jest bardzo krzywdzącą manipulacją.To właśnie ten film jest najbardziej obiektywnym dowodem że manipuluje Pan widzami.
O ile bowiem nie wolno mi oceniać tego co zostało z niego wycięte o tyle ocenić należy Pańskie zachowanie po podjęciu decyzji o zatrzymaniu.
Uważam iż uznał Pan swoją kamerę za immunitet i krok po kroku wyprowadzał Pan tych młodych i grzecznych chłopaków z równowagi. Jeśli zaś chodzi o użyte wobec Pana środki przymusu bezpośredniego to przecież walczył Pan o ich zastosowanie od momentu prowadzenia do radiowozu aż do jego drzwi przecież wprost widać iż usztywnia się Pan nie wykonując polecenia policjantów którzy dokonali Pańskiego zatrzymania. Przykre w tym wszystkim jest to że Pan za ten filmik dostanie jakieś 4000 zł a ci Policjanci będą w większości narażali swoje życie za gówniane 2870 zł by jeszcze na odprawach dostać zjebkę za zbyt małą liczbę wystawionych mandatów i raz do roku jakiś debil z BSW będzie im kazał pisać wyjaśnienie skąd mieli kasę na zakup 25 letniego VW i pralki to właśnie z tego powodu nie udostępniłem linka Pańskiego filmu.

Odszczekam to wszystko co tutaj napisałem jak pies w zadany mi przez Pana sposób jeśli pokaże Pan nam wszystkim całość filmu bez montażu a jeśli jest tak jak napisałem to pojedzie Pan ze mną i przy mojej kamerze ich przeprosi zaś uzyskane z YT środki wpłaci na rzecz organizacji pomocy dla rodzin poległych policjantów.
Co Pan na to?

Z serdecznościami

Zbigniew Stonoga

Podejrzana sprawa

Na pewno duszenie nie jest czymś, czego chcielibyśmy doświadczać od stróżów prawa, ale bądźmy szczerzy – nawet przy zmontowanym filmie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić czym zostali do tego sprowokowani. Okazuje się też, o czym wcześniej wspomnieliśmy, że nagranie pochodzi z listopada. Padają domysły, że zostało ujawnione dopiero teraz, aby zdążyły wygasnąć nagrania z kamer monitorujących. Prócz tego funkcjonariusze w trakcie spisywania danych podobno zorientowali się, że Wardęga jest znany z bycia trenerem policji. Nie ma się co dziwić, że pomyśleli, że skoro wyszedł z samochodu, zaraz może spróbować uciec.

Aktualizacja z 21 stycznia godz. 00:50 – redakcja na posterunku (całe szczęście nie policyjnym)!

Wardęga wyjaśnił naprawdę wiele kwestii w odpowiedzi dla Gargamela. Zrobił to w niezłym stylu, na sam koniec proponując „crossa na zgodę” i wspólny wyjazd do schroniska w celu pomocy psiakom. Nie jest bez winy, ale oczyścił się z części zarzutów. M.in. poinformował Gargamela, że do swojego filmu wstawił zdjęcie skrzyżowania z nakazem jazdy prosto, przez które Sylwester w ogóle nie przejeżdżał, bowiem jechał inną trasą. Dodatkowo odparł na zarzut Gargamela, który mówił o tym, że nieznajomość prawa szkodzi. Wardęga powiedział, że regulamin nie stanowi prawa, ani że na co dzień, przed wjazdem na parking, raczej nie czyta się jego regulaminu. Co więcej Sylwester wytłumaczył, że film wrzucił tak późno, ponieważ po prostu wcześniej nie miał czasu – widzowie dowiedzieli się także, że Wardęga nie zdążył zmontować m.in. filmu nagranego w grudniu o psie ze złamaną nogą, którego znalazł, a po wezwaniu policji i straży pożarnej, zawiózł go na Paluch (warszawskie schronisko), gdzie został poddany leczeniu. Ponadto YouTuber, który zgromadził najwięcej subskrypcji wśród polskich twórców, stwierdził, że jego fanowi nie mogło grozić niebezpieczeństwo tylko z tego powodu, że ten z nim rozmawiał i zamierzał z nim zrobić sobie zdjęcie. Jednym z jego koronnych argumentów było to, że nie ma za złe policjantom, że użyli środków przymusu bezpośredniego, ale że go duszono, oraz to że nie złożył skargi na policję, ponieważ wjechał pod zakaz, przez co i tak by nie wygrał. Pod koniec filmu Sylwester zarzucił Gargamelowi, że ten w swoim filmie z wykorzystaniem jego wizerunku przemycił lokowanie produktu i manualnie ustawił ponadnormatywnie dużo reklam, które po wyświetleniu przez widzów, przyniosły mu zysk.

Nie doczekał się jednak rozmowy z Gilgameszem, o którą wręcz zabiegał. Jedyny kontakt jaki otrzymał, odbył się przez menagera Kuby. Zszokowany sytuacją, napisał o niej na swoim prywatnym Facebooku:

Gargamel napisał do mnie poprzez swojego menagera Kacpra Czapiewskiego, że nie porozmawia ze mną gdyż dyskusja ma już charakter publiczny i odpowie mi filmem w niedzielę. (…) Kompletnie nie jestem w stanie pojąć, że inny twórca, chciałoby się rzec kolega z branży (ale słowo kolega użyte w tym czasie będzie bardzo przesłodzone), nie chce zamienić ze mną głupiego słowa i kontaktuje się ze mną przy pomocy menagera.

Po tych słowach Sylwestra odnoszę wrażenie, że drama narodziła dramę, tworząc coś w rodzaju matrioszki. W innym poście napisał, że cieszy się ze swojej pierwszej dramy i „wierzy, że będzie fajna i atrakcyjna dla odbiorców”. Cóż, to całkiem osobliwe podejście, a przynajmniej rzadko upubliczniane.

Sytuację komentują oczywiście inni YouTuberzy, m.in. Mandzio, Gimper, Izak czy Marcin Malczyński, jednak większość z nich albo rzuca żartami, albo wyraża zniesmaczenie owym brakiem kontaktu.

Aktualizacja z 21. stycznia godz. 15:20 – Livestream z komentarzem do surowego materiału

Sylwester postanowił niepocięte nagrania z listopadowego zdarzenia przedstawić widzom podczas wydarzenia na żywo. Wszystko po kolei tłumaczył i komentował. Na livestreamie niemal ciągle było kilkanaście tysięcy osób, które w coraz większej ilości przechodziło na stronę Wardęgi.

Kolejna aktualizacja – niedziela, 22. stycznia

Gargamel wrzucił do sieci zapowiadaną odpowiedź na odpowiedź. Tak, wszystko nadal ciągnie się jak ciepły ser. Kuba skomentował większość argumentów Sylwestra, starając się je oczywiście obalić. Przyznał się też do błędu – faktycznie użył złego zdjęcia skrzyżowania, bowiem przyjął błędne założenia – była to fotografia zamieszczona jako ilustracja w artykule, który Wardęga przedstawił w swoim filmie. Powiedział natomiast, że nawet jeśli Wardęga podążał trasą, którą przedstawił na Google Maps, to i tak musiał złamać nakaz skrętu w prawo oraz zakaz ruchu w obu kierunkach. Stwierdził również, cytując definicję słownikową, że regulamin to pochodna prawa stanowionego, więc jest prawem. Ironicznie zarzucił także, że narracja Wardęgi zmieniła się ze zwracania uwagi na to, że policja go dusiła, na wytknięcie ważnej dla Krakowa sprawy lokalnej. Ponadto zapytał się, dlaczego w takim razie nie opublikował filmu wcześniej, tak by kierowcy więcej tam nie wjeżdżali i nie musieli ponosić szkód. Oprócz tego oświadczył, że Sylwester wypisywał do wszystkich jego znajomych, żeby mu odpisał. Stwierdził także, że nie rozumie czemu Sylwester chce sprawy załatwiać prywatnie, skoro podjął publiczną dyskusję, oraz że umieścił ckliwy fragment filmu o psie ze złamaną nogą po to, żeby zdobyć nim publikę. Niemal na końcu filmu Gargamel powiedział, że nagrania, które trener policji przedstawił w trakcie trwania live’a były na tyle szkodzące jego wersji wydarzeń, że musiał nadrabiać niewygodne momenty swoją interpretacją. Niestety od filmu o duszeniu przez policję przeszliśmy daleką drogą i jesteśmy na etapie łapania się za słówka przez dwóch dużych YouTuberów.

Reżyser Życia najpierw wyraził swoje zdanie w swoim tym filmie, komentując całe zajście z perspektywy kamerzysty głównego filmu (który zresztą został już wyświetlony ponad 2,4 mln razy). Później opublikował pewnego rodzaju aktualizację, czyli filmik, który niestety został już usunięty, o bardzo podobnym tytule, w którym YouTuber przyznał się do kilku błędów. Gdyby nie złamali zakazu, gdyby Sylwester nie „kozaczył”, gdyby policjant go nie dusił czy gdyby nie było podejrzanej sprawy z płaceniem owych 80 złotych – nie byłoby afery. Afera jednak jest, niestety. Reżyser Życia ma już dość tego tematu i chciał go zakończyć. Woli pozytywne treści zamiast dram, co jest bardzo dobrym podejściem.

Ale to nie wszystko, bo film Gargamela Wardęga postanowił skomentować na żywo, na kolejnym livestreamie. Najpierw nie wykluczał sprawy sądowej, jednak gdy Kuba oznajmił, że to ostatni film na ten temat, Sylwester stwierdził, że sprawa jest zakończona i prawdopodobnie również już niczego na jej temat nie udostępni. Dodatkowo apelował też o publiczną zgodę, by pokazać że YouTuberzy są ponad dramami i przede wszystkim się wspierają. Wszystko skwitował postem, w którym przypomina, że wspólna wyprawa do schroniska nadal jest aktualna, bo akurat do tego twórca w swojej odpowiedzi się nie odniósł. I byłoby to piękne zakończenie całej afery. Gdyby nie film, który nigdy nie miał się pojawić.

Aktualizacja – poniedziałek, 23. stycznia

Dzisiaj drama miała być już zakończona, a twórcy pogodzeni. Jednak na kanale Krulestwo pojawił się niespodziewanie jeszcze jeden film. Na niedzielnym live’ie Sylwester wyraźnie powiedział, że wstawi zrzut ze streama jako swoją ostatnią odpowiedź, ale widocznie zmienił zdanie. Postanowił nagrać jeszcze jeden film, którego „miało nie być”. Jest to ostateczna odpowiedź Wardęgi na całą dramę. Mimo zupełnie nowego wideo większość argumentów jest żywcem przeniesiona z niedzielnego live’a.

Na początku odnosi się do rzekomego ukrycia znaku zakazu wjazdu, który przecież wielokrotnie przewijał się przez social media autora. Jednoznacznie wskazuje to na fakt, że nie chciał go w żaden sposób zatajać. Następny wątek dotyczy prawa i pochodnego od niego – regulaminu. Według Sylwestra regulamin dworca, mimo że jest pochodną prawa, to prawem nie jest i według definicji ma rację. Podaje tu analogię: człowiek pochodzi od małp, ale człowiek małpą nie jest. Następnie wyjaśnia tytuł swojego filmu, który brzmi „GARGAMEL WAS OSZUKAŁ – DRAMA ALERT”. Jest to działanie według zasady „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Tytuł jest negatywny, ponieważ jest to reakcja na to, jak Gargamel „zniszczył jego dobre imię” nazywając go oszustem w tytule własnej produkcji. Tutaj kończy się wątek główny, a zaczynają osobiste przytyki. Właściciel kanału Krulestwo pokazuje, że Kuba błędnie oznaczył lokowanie produktu i że swobodnie mógł ukryć puszki Tigera tak, by nie były one widoczne w kadrze, nawet nie posiadając własnej, dużej willi. Dodatkowo udowadnia kłamstwo Gargamela dotyczące rozmowy Sylwestra z jego managerem, który twierdzi że Sylwester chciał „natychmiastowej” odpowiedzi, podczas gdy na screenie rozmowy widać „ok czekam jutro na wiadomość”, więc czasu na odpowiedź było sporo. Finałowym argumentem przeciwko Kubie jest mały wykład na temat moralności w internecie. Sylwester zarzuca swojemu oponentowi, że jedyne co umie to kręcić dramy, kompletnie nie patrząc na konsekwencje swoich czynów. Na tym zakończył swój wywód.

Kilka minut po publikacji nowego filmu Wardęgi Gargamel na swoim facebook’owym profilu skomentował ponowne rozgrzebywanie dramy:

wczoraj oficjalne zakończenia, zdjęcia z serduszkami i naszymi twarzami.
dziś reaktywacja, filmy i streamy o mnie.
jakiś psycholog lub psychiatra powinien się przyjrzeć temu co tu się odku*wia tbh.
ja jak już mówiłem. skończyłem.

I tak zakończyła się najbardziej burzliwa drama tego roku. Internauci są podzieleni – jedni opiniują, że to Sylwester poradził sobie lepiej, a drudzy, że Kuba „Gargamel” Chuptyś. Każdy z nich ma swoje racje. Efektem całego zdarzenia są migracje widzów i wzrost subskrypcji u obu twórców. Jednakowoż naszym skromnym zdaniem jest to zupełnie nieistotne. Miejmy nadzieje, że na tym cała ta afera się skończy, a vlogerzy mimo wszystko pozostaną w przyjaznych stosunkach.

Joanna Mydlikowska & Michał Sollich & Ksawery Tyzo

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top