Felietony

Vlogerki modowe skazane na porażkę

vlogerki

Nie bądźcie kopiami RLM, nie bądźcie nową szusz. Nawet nie bądźcie sobą, bo „bycie sobą” na YouTube już dawno się skończyło. Szukacie sukcesu? Bądźcie interesujące w jakimkolwiek stopniu.

Haule, oceny kosmetyków, porady jak się ubrać na zakupy do Lidla i co podać jako przekąski na piżama party z koleżankami z klasy. Tak, to bywa przydatne. To bywa ciekawe. To może kogoś zainspirować. Niestety, zamiast do ubrania się ze smakiem czy przygotowania koreczków, inspiruje kolejne „vlogerki” do zakładania kanałów o identycznej tematyce, a tego mam już dość.

Niełatwo być oryginalnym

W dobie wymuszania na każdym oryginalności, a jednocześnie kopiowania wszystkiego jak leci, naprawdę może być trudno oddać siebie. Zewsząd trąbią o byciu oryginalnym i posiadaniu własnego pomysłu i zdania, po czym, gdy ktoś wyjdzie na ulicę w czymś odbiegającym od kanonu, staje się pośmiewiskiem. Wtedy już nie chodzi o oryginalność, a o wyczucie smaku. Dlaczego jednak to inni mają nam pokazywać, gdzie leży nasza osobista granica tego wyczucia?

Rozumiem to parcie, rozumiem, że trzeba być sobą, ale w granicach mieszczących się w pojęciu tłuszczy. Bo wychodzenie poza granice nie mieści się w głowach. YouTube i miliony kanałów założonych nań pokazuje jednak, że granice ludzkiego pojmowania warto przesuwać, powoli, systematycznie. Robić rzeczy nowe albo stare – na nowo. Rozbawiać, uczyć, oceniać. Opiniować, wyrokować. Można zrobić coś z niczego i w młodym wieku stać się obiektem zawiści tych milionów, którym nie tylko się nie udało, ale też tych, którzy nawet nie próbowali.

Nienawiść do młodych youtuberów odnoszących sukces widać było w krystalicznej postaci, kiedy to Stuu i LM96 zamieszkali w katowickiej Silesia City Center. Tyle jadu, ile wylało się z klawiatur użytkowników Facebooka, nie widziałam od czasu premiery Fallout 4. Ludzie nienawidzą czyjegoś sukcesu osiągniętego w tak „prosty” sposób. Nienawidzą braku czyjegoś wysiłku przy dochodzeniu do celu. To już wiemy.

„Wszystko jest kopią kopii z kopii…”

Młode, początkujące vlogerki zakładają swój kanał na YouTube. Piszę do nich, czasem one piszą do mnie. Proszą o opinię na temat ich pierwszych wrzut na tubę. Oglądam więc i chce mi się wyć. Haul. Jak ubrać się na plażę. Moje wspomnienia z nie-obchodzi-to-nikogo kąd. I niestety – taka jest prawda. To nikogo nie obchodzi. Wiele młodych dziewczyn wrzuca na YouTube kolejną kopię czegoś, co było już wałkowane miliony razy. To już nie są nawet testy kosmetyków, które w jakiś sposób mogą jednak przyciągać widzów, bo czasami „szarak” powie o produkcie szczerze, w momencie kiedy znana vlogerka po prostu robi reklamę. To są opowieści z zakupów kolejnej Ani z wsi pod Pyskowicami. To są filmiki na temat tego, że do miasta możesz ubrać szorty i t-shirt.

Przeczytaj to!   Sekretny tryb na YouTube? Oto jak go odblokować

Cóż, każdemu staram się dać szansę. Przeprowadzam krótki wywiad z założycielką vloga. Być może ma w sobie coś, co sprawi, że jednak warto nie tylko napisać ale i dać „suba”. Niestety. Dziewczę jest kolejną optymistką, chodzi do szkoły, a jej inspiracją jest życie oraz Maffashion. Lubi robić zakupy i makijaż. Uwielbia wręcz oglądać vlogerki.

Bardzo chcę jednak zrobić coś, aby pomóc się jej rozwinąć. Piszę więc kolejny artykuł szukając 30 synonimów do słowa „optymistka” i czegokolwiek oryginalnego albo wartego rzucenia okiem na jej materiał. Robi sama muzykę? Nie. Dobry montaż? Gdzie tam. Może piękne kadry? Eh. Może chociaż zwiedza świat? Tak, była w kurorcie w Egipcie, ma stamtąd vloga jak leży i opowiada o stroju kąpielowym.

Lecz czy mnie, jako dziennikarzowi, wypada powiedzieć wprost, że na tym kanale nie ma nic ciekawego, o czym świadczą liche wyświetlenia i 130 subów?

Vlogerki, dajcie sobie szansę!

Absolutnie nie uważam, że era YouTube się kończy, a nagrywać powinni tylko starzy wyjadacze. Zrozumcie jednak, że nie każdy ma predyspozycje do bycia vlogerką modową. Wiele z nich ma polot, inne zaczynały dawno i są już klasykiem, nawet jeśli nie robią tego dobrze. Jedne są ładne, inne są zwyczajnie ciekawe. Każdy powinien spróbować, jeśli chce, jednak powinien znać swoje możliwości.

Staram się z każdego początkującego tubera wyłuskać, co mogę. Czasami wystarczy naprawdę niewiele, a filmy mogą przyciągnąć ogromną publiczność. Ale dajcie szansę samym sobie, dając nam szansę na pisanie o Was. Mogę usłyszeć zarzut na temat warsztatu. Fakt – z dobrym warsztatem i ciekawym językiem da się napisać dobrze o wszystkim. Ale ile można? Zasób synonimów do opisywania radosnych pasjonatek zakupów, które mogą wszystko (bo wystarczy tylko chcieć) kiedyś się kończy.

Zdaję sobie sprawę, że wiele vlogerek, w które nie wierzę, osiągnie sukces. Ale nie wierzę, że będzie to ogromny procent. Mierzcie w inne tematy, w inny sposób pokazania Waszych zakupów, w inny format, w cokolwiek. Nie bądźcie kopiami RLM, nie bądźcie nową szusz. Nawet nie bądźcie sobą, bo „bycie sobą” na YouTube już dawno się skończyło. Szukacie sukcesu? Bądźcie interesujące w jakimkolwiek stopniu. Wykreujcie swoje alter ego, stwórzcie dobrą rozrywkę. Może i dla wielu takie podejście jest kontrowersyjne, ale udowodnijcie mi, że się nie sprawdzi.

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top