Wywiady

Czym jest speedcubing? DżoDżo o swojej pasji.

speedcubing

Zawsze miałem problem z określeniem u siebie jakichś autorytetów. Bez dwóch zdań mogę za to powiedzieć, że dużo zawdzięczam kilku osobom, z którymi dość dużo rywalizowałem, dzięki czemu mogliśmy wzajemnie motywować się do osiągania lepszych wyników.
fot. Anna Bzdęga

Układanie kostki Rubika kojarzy się głównie z zabawą z lat młodzieńczych. Są jednak ludzie, którzy z tego niepozornego przedmiotu uczynili sposób na życie. DżoDżo, jedna z takich osób, w rozmowie ze mną wytłumaczył czym jest speedcubing i podzielił się wieloma ciekawymi historiami związanymi z tym sportem.

Hugo: Profesjonalnie zajmujesz się speedcubingiem. Mógłbyś pokrótce opisać o co w nim chodzi?

Radek „DżoDżo” Drozdowicz: Speedcubing jest ogólnie pojętym układaniem kostki Rubika i jej pochodnych na czas, a w Polsce rozwija się już od ponad 10 lat. Co do zawodów to wszystkie imprezy mają charakter otwarty – każdy chętny może się zarejestrować i wziąć udział w zmaganiach. W zależności od imprezy, bierzemy udział w różnych kategoriach, których oficjalnie jest 18, ale nie wszystkie z nich pojawiają się na każdych zawodach. Tutaj możemy napotkać takie dyscypliny jak klasyczne układanie kostki 3×3, układanie jej jedną ręką, stopami, bez patrzenia czy na najmniejszą liczbę ruchów, a nawet układanie kostek znacznie mniejszych i większych czy cztero- i dwunastościennych.

Jak, na tle innych państw, wygląda polska scena speedcubingu, jeżeli można to jakoś miarodajnie porównać?

Najlepiej porównać to w dwóch kategoriach: osiąganych wyników oraz działań społeczności. Co do tego pierwszego to Polska stoi na bardzo wysokim poziomie i nie bez powodu w światowej społeczności speedcubingu często jest określana jako „Proland”. Aktualnie w naszych rękach jest 6 rekordów świata oraz wiele tytułów mistrzowskich. Jeśli chodzi o społeczność to też mamy do czynienia z dużym krokiem naprzód. Chodzi tu głównie o poziom organizowanych w Polsce imprez i ich ilości. Od kilku lat dzięki zaskakującej liczebności imprez utrzymujemy się w czołówce najaktywniejszych państw na świecie, ale moim skromnym zdaniem poziom organizacji jest najwyższy na świecie. Nawet lipcowe Mistrzostwa Europy, które miały miejsce w Pradze, nie dorastały do pięt niektórym imprezom które odbyły się w Polsce.

Kto jest Twoim idolem? Czyje działania, według Ciebie, odmieniły tę branżę?

Hmm… Co do idoli, to zawsze miałem problem z określeniem u siebie jakichś autorytetów. Bez dwóch zdań mogę za to powiedzieć, że dużo zawdzięczam kilku osobom, z którymi dość dużo rywalizowałem, dzięki czemu mogliśmy wzajemnie motywować się do osiągania lepszych wyników. Jeśli chodzi o osoby znaczące to jest ich naprawdę wiele i nie sposób wymienić tu każdej. Mieliśmy zarówno ludzi, którzy rozwinęli całe to „kostkowanie” w Polsce, ale jest też wiele osób, które zwyczajnie skutecznie promują ten sport. Tak w naszym kraju jak i zagranicą mieliśmy już do czynienia z szeregiem występów speedcuberów w popularnych talent show i myślę, że taki sposób promocji znaczy dużo dla naszej pasji.

Co do talent shows, ty również wystąpiłeś przed wielomilionową telewizyjną audiencją. Uważasz, że występ w Mam Talent pomógł Ci w promocji swojej twórczość czy jednak nie jesteś fanem programów tego typu?

Co do programów typu Mam Talent to wbrew pozorom nie jestem ich fanem, ale uważam, że są świetnym sposobem na promocję siebie czy tego czym się zajmujemy. Co do mojej przygody w tym programie uważam, że było to naprawdę ciekawe przeżycie, jednak przez pryzmat czasu żałuję, że nie podałem tam swojego pseudonimu. Myślę, że lepiej wpłynęłoby to na promocję mojej własnej twórczości. Jednak bez dwóch zdań udało mi się spełnić mój najważniejszy cel, czyli pokazanie ludziom, że kostka nie musi być nudna. Rozpowszechniłem tę zabawkę w Polsce jeszcze bardziej. Oczywiście to nie jest tak, że mnie samemu nic to nie dało, bo cały czas, nawet po ponad roku od mojego występu słyszę pytania o program.

Przyznam, że ja kojarzę Cię właśnie dzięki niemu.

No i to jest najlepszy przykład tego, że program sprawdza się jako forma promocji. (śmiech)

Jeśli możesz, opowiedz najciekawszą anegdotę związaną z Twoim sportem.

Najciekawsze historie dzieją się już w hotelach, ale chyba nie są one odpowiednie do przytaczania. (śmiech) Jest jednak coś, o czym nie sposób nie wspomnieć. W grudniu 2014 jechałem na zawody do Starogardu Gdańskiego. Razem z moim aktualnym współlokatorem Bartkiem mieliśmy udać się tam pociągiem, ale zadzwonił do mnie znajomy, że też się tam wybiera i że akurat ma jedno wolne miejsce. Od razu zaznaczyłem, że nie jadę sam. Ten zdecydował się, że w takim razie pojedziemy większym samochodem. Był jednak problem – wycieraczka w nim miała tendencje się psuć. Pamiętam jak dziś, że powiedział tylko: „w środku grudnia i tak nie ma deszczu, jedziemy!”.

No i się zaczęło. Grudzień, od rana leje… W Radomsku spalił się silniczek wycieraczki. Chcieliśmy rozwiązać to jak w filmach, przywiązać coś po dwóch stronach i ruszać wycieraczką, ale nie było to możliwe. Tu obudził się mój zmysł inżyniera. Przywiązałem kabel od przenośnego głośnika do lusterka po stronie kierowcy. Dotykał on szyby, więc służył za wycieraczkę, jednak  obsługa była możliwa tylko z zewnątrz. Tak oto, ubrany w kurtkę, rękawiczkę i nogawkę od spodni dresowych naciągniętą na rękę, spędziłem 3 godziny z ręką wystawioną przez szybę na machaniu kablem w górę i w dół, w celu stworzenia chociaż minimalnej widoczności dla kierowcy. Na szczęście udało się dojechać.

Niesamowita historia. Na swoim kanale testujesz różne kostki. Która z nich była tą najdziwniejszą, najbardziej specyficzną?

To jest trudne pytanie, ale chyba dlatego, że nie potrafię wybrać takiej kostki. Już wiele kostek przewinęło się przez moje ręce, ale nie potrafię wskazać jednej, która wyróżniałaby się na tle innych. Miałem za to „przyjemność” otrzymać z Chin kostkę, która po otwarciu i wyjęciu z pudełka rozsypała się zanim zdążyłem wykonać jakikolwiek ruch i to jest chyba najciekawszy unboxing, z jakim miałem do czynienia, a całość oczywiście można zobaczyć na moim kanale.

Jeśli już jesteśmy przy temacie twojego Kanału, dawno nie było nowego odcinka Hobby Mastera. Planujesz kontynuować tę serię, czy umarła śmiercią naturalną?

Oczywiście, że planuję kontynuować. Powodem, dla którego seria jest aktualnie zawieszona jest to, że nie zadowalała mnie jej jakość i forma. Można powiedzieć, że z HobbyMasterem porwałem się na głęboką wodę. Przyjęta przeze mnie forma realizowania filmu – co dwa tygodnie – okazała się zbyt absorbująca. Jestem studentem, działam w wielu organizacjach i 2 tygodnie na znalezienie hobby, przetestowanie go i jeszcze nagranie o nim filmu to za mało czasu, aby produkcja została wypuszczona w zadowalającej mnie jakości. HobbyMaster wróci, ale będzie serią nieregularną, lub pojawiającą się raz na miesiąc. Moja dziewczyna kupiła sobie nową lustrzankę, którą chce mi pożyczać. Dzięki temu możecie spodziewać się jeszcze lepszej jakości, a samą serię planuje wznowić tej zimy. Przecież zimowych hobby jest cała masa, a ja jeszcze żadnego nie nagrałem, więc pora to nadrobić!

Zmierzając do końca, jak przygotowania do świąt? Bliscy mogą liczyć na ciekawe kostki w prezencie?

Prezenty są już zaplanowane, ale na pewno nie będą to kostki. Przygotowania jeszcze nie ruszyły, ale przynajmniej śnieg w jakimś stopniu zbliża mnie do tej świątecznej atmosfery.

Dziękuje Ci za poświęcony czas, życzę samych sukcesów i jak najwięcej subskrypcji.

Nie ma za co. Dzięki za pamięć o mniejszych youtuberach. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top