Felietony

Oglądanie streamerów jest głupie

Tylko przegrywy oglądają jak ktoś gra, zamiast grać samemu.

Tylko przegrywy oglądają jak ktoś gra, zamiast grać samemu.

Zacznijmy od tego, że jeśli masz więcej, niż 18 lat i nadal lubisz grać w gry komputerowe, a swoje oszczędności potrafisz wydać na kilka dodatkowych gigabajtów RAMu, zazwyczaj uznawany jesteś za freaka. I czas marnujesz, życie marnujesz, nerwy rodziców marnujesz i w sumie mógłbyś poczytać książkę. Albo wyjść na dwór, do kolegów. To nic, że koledzy właśnie są z Tobą na Team Speaku siekąc w GTA Online czy Diablo 3.

Wyszedłbyś na piwo, a nie siedział przy grze

Zdarza ci się słyszeć takie teksty? To dobrze, bo ten kilka zdań piszę od serca – właśnie dla ciebie, drogi Czytelniku „bez życia”.

Lubię grać i nie tracę niczego, bo to czego chcę, mam tu, przed nosem.

Od razu zaznaczam, że nie mówię tu o skrajności „piwniczenia” przez kilka dni bez kontaktu ze światem, prysznicem czy pożywieniem. Tego nie pochwalam, nie rozumiem i nie jest to temat, który poruszam.

Na początku moje granie opierało się na wycieczkach do kuzyna, który posiadał którąś z konsoli na kartridże. Miałam kilka lat i spędzałam te wyjazdy na graniu w Tetrisa czy strzelanie do kaczek przez kilka godzin, a lata później w tej samej pozycji w tym samym pokoju grałam na kuzynowskim PlayStation 3 w któreś z kolei Call of Duty. Ten sam kuzyn otworzył przede mną świat Resident Evil 1 i pokazał jak cudnie gra się w Spyro czy Crasha. Z konsoli przerzuciłam się na komputer grając w klasyki typu Elma, crash-bandicootHappyland, później już Simsy, RTC Wolfenstein czy serię o Potterze, a moim największym uzależnieniem wieku dziecięcego stała się Tibia. I na nic było wywalanie mnie na dwór czy tłuczenie, że marnuję czas, bo naprawdę mnie to ani nie interesowało, ani nie interesuje. Jeśli robię coś, co sprawia mi przyjemność i nie olewam przez to obowiązków – nie marnuję czasu i dajcie mi spokój. Dajcie nam spokój.

Jednak przez lata tkwiłam. Tkwiłam w tytułach starych, w grach klasycznych i oklepanych z prozaicznego powodu- nie było mnie stać na lepszy sprzęt do grania, a PlayStation2 to nadal jedyna konsola, jaką mam. Od lat. Lecz stało się coś, dzięki czemu wcale nie musiałam być do tyłu z grami i tym co dzieje się w świecie, który tak mnie fascynował – prócz czytania CD Action i Cyber Mychy oraz oglądania programów o grach lecących rano w telewizji mogłam oglądać graczy na bieżąco. Streaming.

Bo komputer był za słaby

11 listopada 2011, premiera The Elder Scrolls V: Skyrim, ja, mój do obrzydliwości słaby laptop i Rojo na Youtube. Jakże płakałam w duszy, że nie mogę po prostu zagrać w chociaż 15 FPSach w coś tak pięknego, ale oglądałam (grałam również w okienku na 1/4 ekranu w 5 FPSach, ale co to za przyjemność). I wielu oglądało ze mną. I wielu oglądało inne gry, o których można tylko pomarzyć z racji sprzętu, który nawet przy pasjansie potrafił się zawiesić. I właśnie po to, między innymi, ogląda się streamy. Fabuła wielu gier EDG235.p_skyrim.055030602433621971274jest nadal na potężnie wysokim poziomie, historie są ciekawe i warto je śledzić, szczególnie kiedy jest to kolejna część kultowego tytułu, na który czekało się tak długo, że komputer zdążył zardzewieć. Fakt – można uzbierać na lepsze pudło czy konsolę i pograć samemu, ale niektórzy zdają sobie sprawę, że nigdy tego nie zrobią z powodów różnych. Niemniej ja wiedziałam, że uzbieram, choćby miało to trwać i trwać, więc nie dooglądałam Skyrimu Roja, przynajmniej nie wtedy.

Przeczytaj to!   Kstyk Ty Ku**o - hejter, czy komentator sceny hip-hopowej?

Bo robi to lepiej, niż Hollywood

Po 4 latach od premiery Skyrimu w końcu ufundowałam sobie laptop na takim poziomie, że jest w stanie jeszcze dźwigać nawet najnowsze tytuły (z wyboru sprzętu tłumaczyć się nie będę, na pudło przyjdzie czas). Płakanie do streamów poszło do lamusa, nadrabiałam i nadrabiam dalej absolutnie wszytko, co mnie ominęło przez te lata. Ale nie znaczy to, że przestałam subskrybować streamerów i dołączyłam do chóru wyśmiewających tych, którzy nadal patrzą jak ktoś to robi.

co oglądamy?

zobaczysz.

Paczka chipsów z Biedronki, Coca – Cola i … Youtube? Kanał Rockalone2k? O co chodzi? Miał być horror.

I był horror. Tu uruchamia się moja wielka miłość do Rocka, jego głosu i sposobu prowadzenia streamów. Śledzenie tego, jak grał w Outlast wydawało mi się lepszą rozrywką, niż oglądanie kolejnej hollywoodzkiej produkcji – po prostu gra zrobiona jest świetnie, jest się czego bać, a komentarze Remigiusza wprowadzaj w niesamowity klimat. I ubolewam, że grania w Outlast nie skończył, bo nadal nie wiem, co wydarzyło się na końcu. Podobnie zakochana byłam w Layers of Fear w wersji Rocka i nadal jest to mój ulubiony „horror” do oglądania.ac582tlast

Tak więc – oglądanie streamu, szczególnie gier typu surwiwal, jest po prostu ciekawe. Dla osób takich jak ja – lubię na to patrzeć, ale nie grałabym, bo zwyczajnie się boję i nie mam nerwów – jest to rozrywka na poziomie oglądania dobrego filmu.

Prosty poradnik do gry

Tego chyba nie trzeba tłumaczyć – utknąłeś gdzieś? Gra jest nowa, poradniki pisane jeszcze nie istnieją, a bardzo chcesz wiedzieć co jest dalej? Zobacz jak dany fragment zmęczył streamer i wszystko jasne. Chyba, że go nie zmęczył i rzucił wszystko w cholerę – dobrze, że Twitch roi się od zajawkowiczów nowych tytułów – ktoś na pewno pomoże.

Bo nie mam czasu

Gry wielowątkowe z otwartym światem i zakończeniami różniącymi się od siebie w zależności od dokonanych wyborów – lubimy, gramy. Ale nie każdy lubi czy ma czas na przechodzenie każdego wariantu danej gry, niemniej chciałby wiedzieć „co by było gdyby”. I tu również z pomocą przychodzą streamerzy – być może przejdą grę raz, ale inaczej niż widz, być może ograją każdy wariant i każde zakończenie, w każdym razie, gra „się gra”, kiedy widz robi co innego, lecz nic z niej nie traci, bo od tego ma wrzuty na Youtube udostępniane przez streamerów.

Podsumowując – stary chłop wygłupia się prze kamerą i gra w gry dla dzieci i robi na tym pieniądze – i to, według wielu „dorosłych” i „dojrzałych” jest idiotyczne, bo nie jest to prawdziwa praca. Ale cóż, widać oglądanie streamingu kręci się w najlepsze i to od kilku ładnych lat, a zarabianie na robieniu tego, co się lubi jest życiem idealnym, przynajmniej moim zdaniem.

Graliśmy, gramy i grać będziemy podobnie jak robić będą to streamerzy i żaden głos negatywny już tego nie zmieni. I niech żyją Twitchowcy, którzy umożliwają śledzenie gier tym, którzy nie mają szczęścia w nie zagrać, chcą poznać wszystkie warianty w danym tytule, szkolą się na śledzeniu streama lub po prostu to lubią.

A krzywy wzrok fanów „Trudnych Spraw” i przesiadywania przed telewizorem 6 godzin dziennie, skierowany w twoją stronę w momencie kiedy mówisz o Sou Shibo i nie kryjesz sympatii, niech spływa po tobie, bo to nie ty jesteś tu „przegrywem”.

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top