Felietony

Niedzielne przemyślenia naczelniachy: Jestem dinozaurem

npnWczoraj o tej porze byłem w drodze powrotnej z Warszawy, do której trafiłem będąc zaproszonym na drugą edycję Orange Video Fest. Podczas tejże podróży naszła mnie refleksja i doszedłem do wniosku, że jestem dinozaurem. Choć mam dopiero 23 lata.

Popularny OVF pod względem organizacyjnym wypadł naprawdę dobrze. Uważam, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie — a to zapolować na ulubionego twórcę w celu otrzymania autografu bądź wspólnej fotki, a to zakupić koszulki czy też zabić czas w strefie gamingowej. Gdyby ktoś jednak zaczął narzekać na nudę, to na scenie głównej raz za razem oferowano rozmaite atrakcje: panele dyskusyjne, koncerty, wywiady. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Coś mnie wczoraj poruszyło, taka mentalna błyskawica.

Nie będę kłamał. Dominującą grupą społeczną podczas imprezy były dwunasto-, może trzynastolatki. Zapewne Youtuberzy doskonale zdają sobie z tego sprawę, do kogo w głównej mierze trafiają i nie mają z tym już żadnego problemu. Żeby nie było żadnych niedomówień — nie widzę w tym nic złego. Będąc trzynastolatkiem również poszukiwałem różnych rozrywek, bawiły mnie mało ambitne komedyjki i tak dalej. Wszystko w porządku. Problem pojawił się podczas występów czołowych „śmieszków” (tak się to teraz określa?) polskiego YouTube. Nie będę wskazywał palcem i wymieniał ich z imienia i nazwiska, ale każdy może obejrzeć plan OVF-u i na pewno domyśli się, o kim mówię.

Wyobraźcie sobie taką sytuację: wielka hala pełna dzieci i młodzieży. Pod główną sceną — dziesiątki, może nawet i setki dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjów. Ze sceny lecą następujące teksty: „Weź to do buzi”, „Kurwa, ale teraz poważnie!”, „Tak to już jest z wąskim gardłem”. Na scenie ludzie jedzą masło i tłum wiwatuje. Nie, nie wymyśliłem tego na poczekaniu. To się działo wczoraj naprawdę. Siedziałem wówczas na trybunach, obok mnie trzech czy czterech ojców, którzy zdecydowali się zabrać swoje nastoletnie (lub też nawet nie) pociechy na tę imprezę, by poznali swoich idolów. Siedzieliśmy tak sobie i, niemal w tych samych momentach, łapaliśmy się za głowy.

Pamiętam, że mając 13 lat również miałem swoich idoli. Bawiłem się przy komediach z Jimem Carreyem, podziwiałem Edwarda Nortona, naśladowałem na szkolnych boiskach grę Roberto Carlosa czy Zinedine’a Zidane’a. Patrząc na wczorajsze wydarzenie cisną mi się na usta dwa słowa: znak czasów. Najwyraźniej dzisiaj młodzi ludzie poszukują innych rozrywek, upatrują idoli w innych osobach. Czy to ze mną jest coś nie tak? Czy faktycznie jestem tym dinozaurem, tym wapniakiem, który zaczyna już „dziadować”? Nie mogę tego jednoznacznie wykluczyć.

A propos wapniaka — Maciek to świetny gość, tak prywatnie. Generalnie zachowania poszczególnych twórców z wczorajszego dnia można podzielić kontrastowo, na pozytywne i te mniej pozytywne. Do tej pierwszej grupy zaliczam m.in.: AdBustera, Jacka Gadzinowskiego, Matta Olecha, Mamiko, Adama Drzewickiego, Martina Stankiewicza, Wojtka Szumańskiego, Mietczyńskiego. Było ich jeszcze kilku, ale byli także i ci, którzy zaskoczyli mnie w sposób NIEpozytywny. Nie wymienię ich dzisiaj. Nie tym razem. Strike number one 🙂

Zwariowałem? Odbiło mi? Jestem tym dinozaurem? Te refleksje jeszcze długo będą mnie nawiedzać przed snem. Tego jestem pewien.

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top