Artykuł tygodnia

Michał Sollich – historia szarego człowieka

Michał Sollich - nowy redaktor vStars.pl. Lubię opowiadać proste historię, a te zazwyczaj są źródłem największych inspiracji.

Nikogo nie udaję. Jestem zwykłym człowiekiem, który lubi opowiadać proste historie. A podobno to właśnie najprostsze historie są źródłem największych inspiracji.

Dnia 17 września 1787 roku przyjęto Konstytucję Stanów Zjednoczonych. Dokładnie 207 lat później przyszedłem na świat ja. Urodziłem się i wychowałem w Lęborku, małym miasteczku na pomorzu, które od morza dzieli jedynie 37 kilometrów i 37 minut jazdy samochodem. Przewrotny jest jednak ten zbieg okoliczności, ponieważ z czasem okazało się, że bliżej mi do gór aniżeli do morza. Nazywam się Michał Sollich, a to jest moja krótka historia.

TYPOWE LATA SZKOLNE – CO MNIE UKSZTAŁTOWAŁO?

Moja pamięć na dobre zaczęła poprawnie funkcjonować około roku 1999, czyli w czasie, kiedy urodził się mój brat. Być może takie wydarzenie nieco poruszyło niektóre młode połączenia w moim umyśle tworząc je nieco bardziej użytecznymi. To, co działo się w późniejszym okresie czasu, nie jest w żaden sposób zajmujące. Typowe lata szkolne młodego chłopaka, który nie socjalizuje się z innymi rówieśnikami. Cały czas byłem więc odsunięty, w cieniu. Zawsze wolałem obserwować daną sytuację niż w niej uczestniczyć. Lubiłem być widzem. Zawsze, kiedy to ja miałem zabrać głos, odzywał się we mnie ten dobrze znany stres, który każdemu jest dane doświadczyć. Jedni czują go kiedy mają wygłosić ważne przemówienie dotyczące gospodarki państwa, a innym wystarczy pięciominutowy referat na lekcji polskiego. Okazało się, że los uczynił mnie introwertykiem, a każde, nawet najmniejsze wystąpienie wiązało się z zimnymi od stresu dłońmi i lekkim paraliżem ciała.

INTERNETOWE INSPIRACJE

Wszystko zmieniło się w gimnazjum przy okazji pewnego wystąpienia. Mieliśmy wtedy wygłosić mowę na dowolny temat. Właśnie ta dowolność była problemem. Wiedziony więc na manowce furmanką z napisem „prokrastynacja” na drzwiczkach, włączyłem YouTube’a i obejrzałem film „gadane” użytkownika Damianero. Mówił tam o tym, jak to mało osób w Polsce wyraża swoje opinie w internecie (cóż, przez te 6-7 lat sporo się zmieniło). Postanowiłem, że mój referat będzie dotyczył gwiazd internetu. Mówiłem wtedy o Damianero, BunchPoland, Ceziku, Martinie Lechowiczu, BaśceTiVi, i innych. Kiedy tylko wszedłem na sztuczną mównicę składającą się z postawionej na bakier ławki szkolnej poczułem coś zupełnie innego. Wciąż czułem stres, jednak teraz to było coś nowego. Ten dreszcz był zdecydowanie pozytywny. Zacząłem mówić z uśmiechem jednocześnie patrząc się w twarze swoich kolegów. Prawdopodobnie było tak dlatego, że pierwszy raz miałem okazje mówić o tym, co mnie interesuje i w czym czuję się pewnie.

Przeczytaj to!   Sekretny tryb na YouTube? Oto jak go odblokować

BYŁEM BARDZOSTRONNICZY. POTEM DOJRZAŁEM, BY STAĆ SIĘ NIEOBIEKTYWNYM.

W liceum zacząłem się coraz bardziej otwierać na ludzi, jednak to na studiach utwierdziłem się w przekonaniu, że od czasu do czasu warto jest brać udział w wydarzeniach, a nie tylko być ich świadkiem. Mniej więcej w tamtym przełomowym momencie powróciliśmy z moim wieloletnim przyjacielem, Marcinem Okrojem, do kręcenia wideo. Pierwsze udało nam się opublikować w wieku 16 lat i był to krótki filmik fabularny pod tytułem „Zemsta”. Następnie pojawił się w polskim internecie podcast „Lekkostronniczy”, który wywarł na nas ogromny wpływ. Zainspirowani Włodkiem Markowiczem i Karolem Paciorkiem zaczęliśmy nagrywać swój mały program „Bardzostronniczy”, jednak od pierwszego odcinka ustaliliśmy, że to tylko forma wideo pamiętnika, który nigdy nie będzie wrzucony do internetu. .

Potem działaliśmy coraz więcej by osiągnąć nasz ówczesny szczyt 5 lat później w 2015 roku z kanałem Nieobiektywni. Nagraliśmy tam sporo dobrych filmów. Najlepszym był zdecydowanie „Can you say Wrzeszczący Chrząszcz?”, w którym pytaliśmy obcokrajowców o kilka rzeczy związane z naszym krajem, a także poprosiliśmy o wymówienie kilku polskich słów. Spędziliśmy na tym kanale mnóstwo świetnego czasu, ale nigdy nie osiągnął takiej popularności, o jakiej marzyliśmy, a my przenieśliśmy się z branży rozrywkowej do działalności chałupniczo-profesjonalnej jeśli chodzi nagrywanie wideo. Łapaliśmy zlecenia związane z naszym hobby, ale to sprawiło że wypaliliśmy się na pewien czas.

MICHAŁ SOLLICH – TERAZ NIE UDAJĘ JUŻ NIKOGO

Teraz, po licencjacie z kulturoznawstwa, pracuję w miejscu, w którym jest zgromadzona większość wiedzy z całego świata. Tam mogę się spotkać z Dalim, Mickiewiczem, Freudem, Pascalem i resztą światłych umysłów z historii naszego globu. Jestem medium duchowym, wróżem. Tak naprawdę pracuję w Bibliotece. Odpowiadam między innymi za filmy promocyjne, relacje wideo i foto, a także opiekuje się czytelnią. Oprócz tego udzielam się miesięczniku „Żywoty zobojętniałe”, do czytania którego również zapraszam. Przez całe życie starałem się jakoś dopasować do otaczającego mnie świata. Z czasem zrozumiałem jednak, że nie ma to najmniejszego sensu. Teraz nie udaję już nikogo i jestem pewny swojej osobowości. Świadomy swoich mocnych i słabych stron. Wiem też w jakim kierunku muszę prowadzić swój samorozwój. Była to krótka opowieść o życiu zwykłego człowieka. Jednego z wielu mijanych codziennie na ulicy, którego zagłusza warkot silników, głośne rozmowy i dym tytoniowy.

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top