Wywiady

Max Krasoń o swojej drugiej, wrażliwszej stronie

Max Krasoń

Wielu ludzi pyta się mnie co nagrać, żeby film miał dużo wyświetleń, a kanał zebrał dużo subskrypcji. Ja zawsze odpowiadam, że nie wiem. Bo według mnie tutaj jest potrzebna też pewna doza szczęścia.

Max Krasoń to jeden ze stałych bywalców strony głównej polskiego YouTube’a. Oglądając jego filmy zestawiające ze sobą oczekiwania i rzeczywistość, praktycznie zawsze rodzi mi się w głowie jedna i ta sama myśl: Ale ten koleś jest świetnym obserwatorem – za każdym razem bezbłędnie trafia w punkt! Podczas naszej rozmowy dowiedziałem się, że internetowy wizerunek Maxa Krasonia, jako typowego śmieszka, jest jednak dosyć mylący.

Ksawery Tyzo: Swoją widownię zyskiwałeś systematycznie – liniowo czy raczej w pewnym momencie nastąpiło „boom” i niespodziewany skok popularności?

Max Krasoń: Z tym akurat bywało różnie, ale w gruncie rzeczy był to jednakowy miesięczny przyrost. Czasami trochę więcej, a czasami trochę mniej. Na ten moment wszystko jakby się ustabilizowało, a przyrosty się zmniejszyły.  Według mnie jest to spowodowane tym, że przez jakiś czas nie byłem systematyczny. O ile kiedyś moje filmy zawsze pojawiały się we wtorki i soboty, tak od jakiegoś czasu coraz częściej któryś z tych dni zdarzało mi się pomijać. Teraz, od grudnia, mam zamiar wrócić do tej systematyczności już na stałe.

Regularne przyrosty charakteryzują przewidywalne, rozważnie prowadzone kanały. Wśród reklamodawców jest to cecha pożądana zdecydowanie bardziej niż ogromne wahania, więc stabilizacją nie masz się co martwić. Gorzej byłoby gdyby internauci cofali subskrypcje albo gdyby zapanowała stagnacja, ale o tym u Ciebie nie ma mowy.

Jasna sprawa. Co więcej, niestety reklamodawcy często zapominają, że liczy się też przywiązanie widza do danego youtubera, aby kampania była owocna.

… Nie można patrzeć na same statystyki. Zgadzam się. Który typ filmów, z tych, które tworzysz, jest „najbardziej dochodowy” pod względem subskrypcji?

Zazwyczaj są to wszystkie scenkowe produkcje. Choć nie zawsze się to sprawdza, bo czasami po nagraniu jakiegoś challengu przyrosty bywają większe. Na to według mnie nie ma reguły. Dużo zależy też od tego jak YouTube wypromuje dany film. Tak na prawdę nigdy nie wiesz jak algorytmy zadziałają. Ostatnio zauważyłem, że wielu twórców, w tym też i ja, notuje spadki. Nie wiem jak długo to potrwa, ale mam wrażenie jakby YouTube pod tym względem trochę się zepsuł i nie pomagał w promowaniu treści. Wielu ludzi pyta się mnie co nagrać, żeby film miał dużo wyświetleń, a kanał zebrał dużo subskrypcji. Ja zawsze odpowiadam, że nie wiem. Bo według mnie tutaj jest potrzebna też pewna doza szczęścia.

Czyli ludzie, którzy twierdzą, że poznali algorytmy i mają unikatową strategię na rozwój kanału, najpewniej ściemniają?

Może nie tyle co ściemniają, ale te same reguły nie sprawdzają się w każdej sytuacji. Wiadomo, że miniaturka musi być chwytliwa i tak samo tytuł. Bo to zachęca do kliknięcia. W końcu nikt w pełni nie przewidzi jaka jest treść materiału. Dlatego też wielu youtuberów głowi się nad tworzeniem jej chwytliwej, clickbaitowej oprawy – zarówno w tytule, jak i w miniaturce. Ale jeśli sam YouTube nie będzie promował naszego filmu, to nawet to nic to nie da.

Analizując statystyki twoich filmów ewidentnie najlepiej wypadają skecze. Jak byś scharakteryzował swój kanał? Czy to one wypełniają jego największą część?

Zdecydowanie tak. Ale w niedługim czasie chcę też otworzyć się na nieco inne treści – pokazać kilka rzeczy, które mnie interesują. Ale nie chcę też rezygnować z tego, co robiłem dotychczas. Pragnę po prostu, aby tego wszystkiego było więcej i więcej. (śmiech) Tylko muszę się lepiej zorganizować.

Coraz większe rozdrobnienie może sprawić, że widz się zdezorientuje i nie będzie wiedział czego oczekiwać po twoim kanale… no właśnie, czego oczekiwać? Zdradzisz nam co nowego będziesz chciał wprowadzić do swojej ramówki?

Mogę zdradzić tylko tyle, że chciałbym wstawić kilka poważniejszych filmów nakręconych w „ładny”, ambitny, staranny sposób. Wszystko po to, żeby pokazać się też z nieco innej strony. Jak wejdziesz w tej chwili na kanał to widzisz śmieszka, który się wygłupia. Ale mam też inną stronę, której jeszcze nie pokazałem. Nie wiem kiedy to nastąpi, ale wiem, że to zrobię.

To, co napisałeś, bardzo skojarzyło mi się z Martinem Stankiewiczem. W ogóle wydaje mi się, że Ty, Martin, Malczyńscy i Abstra, zrzeszacie największą widownię oczekującą zabawnych, „z życia wziętych”, bazujących często na stereotypach scenek. Czy panuje między wami atmosfera rywalizacji?

No w sumie mogło Ci się skojarzyć, ale ja mam akurat nieco inny niż Martin pomysł na te poważniejsze treści. A co do reszty, warto wspomnieć jeszcze o Kisielu, Szparagach czy Beksach. Jaka atmosfera między nami panuje to nie jestem w stanie Ci powiedzieć, bo nie rozmawiamy ze sobą. Jakoś nie było okazji się poznać. Ale ja nie traktuję tego jako rywalizacji. Każdy robi swoje i samodzielnie wymyśla scenki. Choć niektórzy piszą, że jeden ściąga od drugiego, to nie zgodzę się z tym. Sam stwierdziłeś, że bazujemy na stereotypach, a jak wiadomo, jest ich ograniczona ilość, co w końcowym efekcie daje podobieństwo produkcji różnych twórców.

Niedługo chcę zacząć odchodzić od wszystkiego co ma „TYPOWY” w tytule, ale nie ma co się oszukiwać, że jest to jeden z najbardziej klikalnych tagów. Wrzucając film z takim tytułem możesz mieć pewność, że będzie oglądany, bo każdy wie czego się po nim może spodziewać… ale ile można. (śmiech) Muszę to zacząć już ograniczać.

Na początku wywiadu wspomniałeś o tym, że reklamodawcy zapominają o tym jak ważne jest przywiązanie widza do youtubera. No właśnie. Czy produkując filmy z serii „Typowy…” zgromadziłeś aktywną, przywiązaną do Ciebie widownię? Czy może internauci bardziej utożsamiali się z Tobą, gdy prowadziłeś serie typu „Poranek na Maxa”, w których wdawałeś się z nimi w dyskusję na przykład nt. Kościoła?

Trudno to jednoznacznie stwierdzić, bo tamte filmy nie były zbyt popularne. Miałem wtedy około 1000 subskrypcji. Ale przy takich vlogach aktywność w komentarzach jest zazwyczaj większa. Bo w scenkowych filmach nie poznają Ciebie jako człowieka. Tylko widzą jakieś odgrywane role. Dlatego też stwierdzam, że czas na dodatkowe treści.

Jakie tematy zamierzasz w nich poruszać?

Planuję podzielić się przemyśleniami na temat naszej egzystencji, tego, co nas trapi, czego się boimy itd. – poruszyć tematy ze sfery emocjonalnej, które mogą dotyczyć wielu osób, w tym i mnie.

Zdobyte przez Ciebie 133 tyś. widzów to mało czy dużo?

Zdecydowanie dużo. Już połowa z tego była dla mnie dużą ilością. Chociaż porównując to do 2 milionów, które ma np. Blowek czy Stuu to wydaje się być mało. Najważniejsza i tak jest liczba wyświetleń. Bo jest wiele kanałów, co mają niby większą widownie, ale tych wyświetleń mają i tak o wiele mniej. Cieszę się z tego, co mam, ale nie ukrywam, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Pewnie dlatego trochę mi brzuszek urósł. (śmiech)

YouTube wciąż jest dodatkiem do Twojego życia, czy już pozwala Ci się utrzymać?

Na ten moment YouTube pozwala mi się utrzymać. Wcześniej byłem zatrudniony w firmie – trudno było mi się pogodzić z pracą pod czyjeś dyktando. Teraz jestem sam sobie żaglem, sterem, wędkarzem i rybą. To jest fajne i dziękuje za to wszystkim widzom, którzy mnie oglądają. Bo bez nich to by mi się nie udało i jest mi przykro, gdy widzę, że wielu YouTuberów o tym zapomina.

Bardzo dziękuję za wywiad.

Dziękuję.

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top