Wywiady

Kuba Klawiter o pracy w TVN Turbo i prowadzeniu kanału na YouTube

Kuba Klawiter

Nie rozumiem ludzi, którzy rozwinęli swój kanał na YouTubie i teraz marzą im się występy w telewizji. Powinny im się marzyć występy na Netflixie czy Amazonie. W programie, który sami sobie wyprodukują według własnego pomysłu.

Kuba Klawiter odnalazł swoje miejsce zarówno w telewizji, prowadząc program „Nowy gadżet” na antenie TVN Turbo, jak i na YouTube – tworząc autorski kanał. Ponad miesiąc temu miałem okazję napisać na jego temat artykuł, który został odebrany bardzo pozytywnie. Dlatego też postanowiłem poprosić Kubę o wywiad, aby opowiedział więcej o swojej pracy i prowadzeniu technologicznego kanału na YouTube. Odpowiedzi na niektóre pytania były dla mnie bardzo zaskakujące… życzę przyjemnej lektury!

Szymon Czekaj: Na antenie TVN Turbo prowadzisz program „Nowy Gadżet”, ale Twoja przygoda z TV zaczęła się dużo wcześniej. Jak to się stało, że trafiłeś do telewizji?

Kuba Klawiter: To jest strasznie długa i nudna historia. Kiedy postanowiłem, że chciałbym pracować w telewizji, ogłoszenia z ofertami takiej pracy pojawiały się w różnych gazetach. Przeglądałem je więc, wysyłałem CV, a potem z reguły zapraszali mnie na zdjęcia próbne i dopiero na tym etapie okazywało się, że to program typu call tv, czyli popularny wtedy format, w którym prezenterzy namawiali widzów, żeby wysyłali smsy i dzwonili. Potem odpowiadali na durne pytania i walczyli o kasę, której nikt nigdy nie wygrywał. Uważałem, że to straszny obciach występować w takim programie, więc kiedy producenci uznawali, że się nadaję, mówiłem że to jednak nie to i może następnym razem. Ten sam scenariusz powtórzył się z 5 albo 7 razy i już zaczynałem tracić nadzieję, ale właśnie wtedy trafiłem na casting na prowadzącego Big Brothera. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, nie było to wiele mniej obciachowe niż te programy z smsami, ale wtedy tak nie myślałem. To był ten Big Brother emitowany w TV4, na którym wypłynęła Jola Rutowicz. Z jakiegoś powodu producenci programu i szef stacji stwierdzili, że pasuję im na osobę, która to poprowadzi. Ja uznałem, że przyglądanie się przypadkowym ludziom zamkniętym w domu i filmowanym przez 24 godziny na dobę może okazać się całkiem niezłą zabawą. I tak zacząłem pracę w niszowej, ale jednak ogólnopolskiej telewizji. Potem poprowadziłem kolejny sezon Big Brothera oraz edycję dla tzw. VIPów i na tym Big Brother się skończył. Później prowadziłem kilka innych mniej i bardziej udanych programów w TV4, o których prawie nikt nie słyszał, miałem też krótki epizod z TVP, który nie ma większego znaczenia, aż w końcu do współpracy zaprosiło mnie TVN Turbo.

Masz wolną rękę w wybieraniu tematów do telewizyjnych odcinków czy są gadżety, których nie możesz tam pokazywać?

Jeszcze całkiem niedawno musiałem walczyć o swoje zdanie i propozycje gadżetów w programie. Jednak od dwóch sezonów to moja firma jest odpowiedzialna za produkcję „Nowego Gadżetu”, więc (mam wrażenie, że widzowie to zauważyli) zarówno gadżety jak i sposób ich przedstawiania znacząco się zmieniły. Jeżeli komuś się te zmiany nie podobają, to może winić wyłącznie mnie. (śmiech) Bardzo cieszy mnie również wypracowana z TVNem zasada, według której „Nowy Gadżet” jest wolny od lokowań produktów, które moim zdaniem są w dzisiejszych czasach zmorą telewizji (internetu zresztą też). W praktyce oznacza to, że żadna firma z branży technologicznej (i nie tylko), choćby nie wiem ile zapłaciła, nie ma wpływu na to co i jak pokazujemy w naszym programie. Co mnie i widzów bardzo cieszy. Branża się strasznie wkurza, ale tak to właśnie powinno działać.

Jak długo trwa realizacja jednego, telewizyjnego odcinka „Nowy Gadżet” i ile mniej-więcej osób w tym uczestniczy?

Mógłbym to tu rozwlekle opisać, ale wymyśliłem coś lepszego. Produkcję najnowszego sezonu (premiera 26 lutego) nagrywamy w formie making ofów, które będą pojawiały się cyklicznie na moim kanale na YouTube. Jeżeli ktoś jest ciekawy jak powstaje program Nowy Gadżet – nie wyobrażam sobie lepszego źródła informacji. Widziałem już pierwsze filmy z planów zdjęciowych i chyba wychodzi z tego całkiem wartościowy poradnik p.t.: „Jak nie robić telewizji”. W tygodniu making of będzie pojawiał się na moim kanale, w niedzielę – odcinek w telewizji.

Od trzech lat prowadzisz technologiczny kanał na YouTube, nie koliduje to z Twoją pracą w telewizji?

Po tym co powiedziałem przed chwilą, pewnie już się domyślasz, że nie. I rzeczywiście tak jest. Od początku szefostwo Turbo było bardzo wyrozumiałe, a mi bardzo zależało, żeby oddzielać moją działalność w sieci od tej telewizyjnej. Przyczyna była prosta – nie chciałem, żeby ktoś kiedyś powiedział, że mam popularny kanał, bo pracuję w TVNie. Nigdy nie wykorzystałem TVNu do promocji swojego kanału i to przyniosło bardzo fajne efekty, bo często YouTubowi widzowie,dopiero po długim czasie oglądania mnie w internecie orientowali się, że mam program w telewizji. Teraz, kiedy mój kanał zaczął się liczyć na YouTube w kategorii tech, mogę wreszcie zrobić to, o czym długo myślałem, czyli pokazać widzom w internecie jak wygląda moja praca w telewizji.

Łatwiej jest występować przed kamerą w telewizyjnym studiu czy siedząc za biurkiem, gdzie za plecami masz tylko green screen’a?

Olbrzymiej różnicy nie ma. Kamera to kamera. Bez względu na to czy stoi za nią jedna osoba, czy siedem. Na pewno jednak sposób w jaki nagrywam Tech Weeka sprzyja intymności. Takiej bliższej relacji między mną a widzem. Tego wciąż jeszcze nie jesteśmy w stanie uzyskać w telewizji, bo telewizja ma swoje wymagania techniczne, a żeby im sprostać, za kamerą musi stać cała banda ludzi. I ta banda nieco ten intymny charakter zmienia. Ale pracuję nad tym, żeby w programie telewizyjnym być tak samo blisko widza jak w internecie. I mam nadzieję, że niedługo mi się to uda.

Sam tworzysz odcinki Twojego internetowego programu Tech Week? Mam na myśli postprodukcje i promocje materiałów.

Tech Week to przede wszystkim scenariusz, który jest po mojej stronie, ale to też duża praca montażysty. Oczywiście wiele „śmiesznych” pomysłów pojawia się już na etapie preprodukcji, ale kreatywny wkład Piotrka w postprodukcji jest bardzo duży i niejednokrotnie zaskakuje mnie on swoimi pomysłami. Innymi słowy – Tech Week nie byłby taki bez niego. Nie można też zapomnieć o ludziach, którzy mi pomagają i podsyłają newsy – z reguły są to moi widzowie, ale na ich propozycjach rzecz się nie kończy. Oprócz tego, że sam szukam newsów, zawsze mam jeszcze jedną osobę, która pomaga w researchu. Dzięki temu mam pewność, że niczego, co jest dla mnie ważne w technologii, nie przegapiłem. A jeżeli przegapiłem, to świadomie. (śmiech)

Gdybyś miał wybrać dalszą ścieżkę kariery, co by to było i dlaczego – telewizja, czy YouTube?

Myślę, że żyjemy w czasach, w których nie możemy już tak rozdzielać tych ścieżek kariery. Telewizja i YouTube to po prostu dwie platformy, na których możesz emitować swoje materiały. Różnica między nimi jest wyraźna, ale i na jedną, i na drugą platformę przygotowuje się materiały z tą samą myślą – mają być dobre i podobać się ludziom. Bardzo lubię podawać tu przykład chłopaków ze starego Top Gear – Clarksona, Hammonda i Maya. Przeszli z telewizji do… internetu? W którym mają jeszcze lepszy program niż w telewizji! Telewizja coraz bardziej staje się internetem, a internet telewizją. W moim przypadku te dwie platformy się świetnie uzupełniają, ale to nie jest koniec możliwości. To dopiero początek. Nie rozumiem ludzi, którzy rozwinęli swój kanał na YouTubie i teraz marzą im się występy w telewizji. Powinny im się marzyć występy na Netflixie czy Amazonie. W programie, który sami sobie wyprodukują według własnego pomysłu.

Testowanie gadżetów to dobra zabawa, czy ciężka praca?

To jasne, że świetnie się bawię, ale muszę też pamiętać, że na końcu tej mojej zabawy jest widz, który w jakimś celu to ogląda. Co oznacza, że po pierwsze muszę być rzetelny, po drugie uczciwy, po trzecie testować te rzeczy, które ten widz chciałby sam przetestować, a po czwarte muszę przynajmniej spróbować widza nie zanudzić na śmierć. Niełatwo znaleźć złoty środek. Niełatwo też znaleźć ciekawe gadżety. Dlatego tę moją zabawę poprzedza nieustanna praca polegająca na poszukiwaniu gadżetów, zdobywaniu ich i sprawdzaniu czy to, co zdobyliśmy do czegokolwiek się nadaje. A przynajmniej, czy nadaje się do testów. (śmiech)

Gdybyś miał wskazać trzy najlepsze gadżety w 2016 roku, co by to było?

DJI Phantom 4, Evolve Carbon GT i GoPro Hero 5 black.

Jaki jest najbardziej absurdalny gadżet, który przyszło Ci recenzować? – zarówno w telewizji, jak i na YouTube.

Kiedyś, dawno temu – to był chyba pierwszy, albo drugi sezon Nowego Gadżetu, dostałem do testów taki wielki akumulator, który można było ładować, kręcąc dołączonymi do niego pedałami rowerowymi. Pamiętam, że po kilku godzinach pedałowania wytworzyłem tyle prądu, że podłączona do niego lampa świeciła jakieś 20 minut. Zastanawiałem się wtedy, czy testowanie gadżetów to jest naprawdę to, co mam ochotę w życiu robić.

Interesujesz się czymś więcej poza gadżetami – masz jakieś hobby?

Poza gadżetami lubię sporty wodne, narty i latawce. Motocykle też są super, ale swój sprzedałem parę lat temu i teraz jeżdżę już tylko pożyczonymi i najczęściej na torze. Daj mi coś, na czym mogę jeździć lub pływać – nie ważne czy działa na silnik spalinowy, elektryczny, jest napędzane wiatrem, czy po prostu zjeżdża z górki, a będę zachwycony. (śmiech)

Nie myślisz czasami, że zaszufladkowałeś się jako „gadżetowy ekspert” i tym samym mogłeś zamknąć sobie inne ścieżki kariery?

Wręcz przeciwnie. Czułbym się najgorzej, gdybym był prezenterem bez specjalistycznej wiedzy. Nie wyobrażam sobie, że miałbym drzeć się ze sceny jakiegoś talent show: „A teraz, moi kochani przed wami Halinka z Gorzowa!”, albo w programie śniadaniowym słuchać celebrytów, których pies się ostatnio zatruł w restauracji Magdy Gessler. Jedynym gorszym zajęciem od wyżej wymienionych jest nagrywanie na YouTubie filmów p.t.: „Co myślą ludzie, którzy dostali w prezencie za mały sweter”.

Jakim jeździsz samochodem?

Siedmioletnim Passatem kombi, który wciąż nie chce się zepsuć. Mój samochód musi mieć duży bagażnik, żebym zmieścił wszystkie swoje ulubione pojazdy. To główne kryterium.

Pytanie o samochód nie było przypadkowe! Gdybyś miał do wyboru: najnowszy model Lexus’a z masą mniej lub bardziej przydatnych gadżetów na pokładzie lub starszego i mniej gadżeciarskiego ale zadbanego Forda GT z 1970-71, to który samochód byś wybrał?

Wiadomo, że wziąłbym starego Forda. Współczesne samochody już dawno przestały mnie bawić.

Kuba! Kiedy Tech Week? Szósty sezon oczywiście.

Popatrz ile czasu zajął nam ten wywiad! Właśnie pojawił się czwarty odcinek.

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top