Wywiady

Jacek Gadzinowski zdradza nam czy zmienił go YouTube.

Zmiany w ilości subskrypcji czy rozpoznawalność nie wpłynęła na mój status materialny lub to, co mam w głowie. Jeśli Youtube mnie znudzi lub uznam, że przeszkadza mi w mojej pracy, podróżach, sprawach prywatnych czy rodzinnych – ograniczę go do minimum lub z niego zrezygnuję.

Wywiad z Jackiem Gadzinowskim znanym z epickich podróży i „Wjazdu na chatę”, youtubowego MTV Cribs, w ramach którego odwiedził m.in. Isamu, Reziego, Unboxalla, Marcina Malczyńskiego czy Stuu. Mało kto jest świadom jego drugiej strony, strony przedsiębiorcy. W rozmowie ze mną Jacek Gadzinowski powiedział m.in. o tym czy zmienił go YouTube oraz podzielił się kilkoma przewidywaniami na temat przyszłości blogosfery. 

Ksawery Tyzo: W jednym z wywiadów powiedziałeś, że topowe serwisy internetowe coraz większą wagę będą przykładać do treści wideo, na niekorzyść zwykłych artykułów pisanych. W jakich obszarach dziennikarstwa, według Ciebie, manuskrypty będą jednak wiodły prym?

Jacek Gadzinowski: Tam, gdzie wideo nie będzie w stanie przekazać wszystkiego tego, co słowa – w pogłębionych analizach, badaniach, ankietach czy też w przeglądach szerszych zjawisk. Wideo stało się (i stanie jeszcze bardziej) domeną szybkich i efekciarskich newsów.

A co z blogosferą? Wszakże ona też opiera się na piśmiennictwie.

Jej rola będzie się marginalizowała, na rzecz blogów specjalistycznych, zajmujących się bardzo wąską tematyką. Blogi o wszystkim i o niczym umrą.

Wiele osób twierdzi, że regularne wstawianie clickbaitów jest gwarancją wybicia się. Czy zgadzasz się z tym?

Clickbaity pomagają w zasięgach, natomiast nie wiem, czy obecnie są już sposobem na „wybicie” się, skoro coraz więcej ludzi i kanałów zaczyna to stosować. Niebawem, aby się wybić, będzie trzeba posuwać się coraz dalej i dalej.

Panuje opinia, że środowisko dziennikarskie jest jednym z najbardziej zawistnych i fałszywych, że mogą w nim wytrwać tylko osoby o najtwardszych charakterach. Czy w światku twórców internetowych dzieje się podobnie?

Zawiść, zazdrość jak i pozytywne postawy są obecne we wszystkich branżach czy środowiskach, zwłaszcza w tych hermetycznych. Tak więc nie uogólniałbym, że media czy Youtube są czymś wyjątkowym. Na Youtube prędzej mamy do czynienia z szybkimi trendami i wypalaniem się, stąd często nerwowa atmosfera i tzw. dramy.

Bycie popularnym i lubianym youtuberem stało się marzeniem wielu polskich nastolatków. Czy faktycznie życie twórcy treści wideo przypomina żywot królewicza z bajki?

Zależy jak się na to patrzy. Są osoby, które wzbogaciły się bardzo szybko, są też tacy, którzy są jedynie „bogaci w subskrypcje” – ich rozpoznawalność nie przekłada się na status materialny. Myślę, że głównym wyróżnikiem czy korzyścią takich osób jest zmiana statusu społecznego poprzez uznanie społeczne, popularność czy rozpoznawalność, która też coraz miewa też negatywne skutki (brak separacji tego, co publiczne, od prywatnego).

Nazywając Cię dziennikarzem, nie skłamałbym. Ale równie dobrze mógłbym powiedzieć, że jesteś specjalistą od mediów społecznościowych, przedsiębiorcą, miłośnikiem sportów ekstremalnych, a nawet youtuberem czy blogerem. Kim obecnie najbardziej się czujesz?

Hybrydą tych wszystkich profesji, a generalnie chyba najbardziej w roli wolnego przedsiębiorcy i podróżnika.

Hipotetyczna sytuacja: YouTube się kończy, twórcy tracą powierzchnię reklamową i popularność. W czym szukają alternatywnego źródła zarobków?

W produktach, które udało się im stworzyć za czasu, gdy jeszcze byli popularni. Wszelkiego rodzaju sklepów, szkoleń czy pracy w reklamie i agencjach reklamowych starczy tylko dla wybranych jednostek. Większość natomiast nie załapie się na ten okręt.

Jesteś postrzegany jako youtubowy wyjadacz, który zna wszystkich i z każdym jest w dobrym kontakcie… ale format „Wjazdu na chatę”, który zapewnił Ci niewiarygodnie dużą rozpoznawalność i atencję, zapoczątkowałeś dopiero w lutym 2015 roku. Jak bardzo od tego czasu zmieniło się twoje życie?

Nie powiedziałbym, że jestem jakimś wyjadaczem. Po prostu staram się być na bieżąco z tym, co się dzieje. Czasem udaje mi się wyprzedzić pewne trendy, czasem wprost przeciwnie. Przede wszystkim jest to fajna przygoda, poznawanie ludzi i stawianie sobie kolejnych celów. Moje życie nie zmieniło się w ogóle. Zmiany w ilości subskrypcji czy rozpoznawalność nie wpłynęła na mój status materialny lub to, co mam w głowie.

Jeśli Youtube mnie znudzi lub uznam, że przeszkadza mi w mojej pracy, podróżach, sprawach prywatnych czy rodzinnych – ograniczę go do minimum lub z niego zrezygnuję. Uważam, że w życiu trzeba mieć pewne sprecyzowane priorytety, a „fejm” nie możne wpływać na nas tak mocno.

Porzuciłeś korporacje i – nawiązując do popularnego w internecie memu – „pojechałeś w Bieszczady”. Postanowiłeś działać na własną rękę. Dziś prowadzisz własną firmę, w której funkcjonujesz jako ekspert od marketingu interaktywnego oraz kampanii związanych ze sportem. Czy spontaniczne, pełne przygód życie podróżnika dodaje Ci inspiracji, czy raczej jest przeszkodą w osiągnięciu biznesowego celu?

Raczej stanowi dla mnie inspirację, sposób na otwieranie się na nowe wyzwania i odstresowanie się od codzienności; tego, co dzieje się w firmie czy w naszym kraju. Podróże są po prostu ciekawe i za każdym razem inne. Uczą elastyczności i zaradności, polecam je wszystkim.

Zwiedziłeś wiele odległych od siebie państw świata. Czego nauczyły Cię twoje wyprawy?

Pokory. Kilka razy przeszarżowałem i zrozumiałem, że fale czy wiatr to groźne żywioły i należy im się szacunek.

Dziękuję za wywiad.

Dziękuję również.

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top