Felietony

Gonciarz udowadnia, że nuda może być ciekawa dla widza

Gonciarz

Widz po prostu lubi czuć, że jego ulubieniec jest taki jak on. Ma wrażenie, jakby był w domu u przyjaciela. Jakby popijał herbatkę i słuchał, co ten ma mu do powiedzenia.

Krzysztof Gonciarz jest najpopularniejszym polskim daily vlogerem. Na dodatek, co niewątpliwie jest ewenementem, sumiennie tworzy swoje materiały „daily”. Oczywiście zdarzają się dni bez vloga, ale są to zdrowe przerwy zarówno dla Krzyśka, jak i dla jego widowni. Są też dni, kiedy vloga rzekomo mogłoby nie być, ale zwykle w takich okolicznościach jednak się pojawia, a swoją zwyczajnością pogłębia relację twórcy z widzem.

Czasami robi się nic

Codzienne nagrywanie jest trudne nie tylko z uwagi na nierozstawanie się z kamerą czy ilość pracy do tego potrzebnej, ale też na to, że nie wszystkie dni są ciekawe. Przecież każdego dnia nie odwiedza się nowych barów z sushi, nie jeździ się na narty czy wjeżdża na wieżowce. Nawet nie zawsze chodzi się do pracy. Czasami po prostu nie dzieje się za wiele. Siedząc w domu, większość dnia się sprząta, czyta lub ogląda seriale. Robi się to, co każdy czasami robi – tak zwane nic. Jednak czy aby na pewno powiedzenie, że takie dni nie są ciekawe jest w przypadku vlogera zgodne z prawdą?

Nuda twórcy rozrywką widza

Takie dni są dla oglądających naprawdę niezłą frajdą. Sami może stwierdzą, że nie jest to jakieś wyjątkowe, ale mimo to są zaciekawieni – chcą oglądać jak YouTuber sprząta albo się nudzi. Widz po prostu lubi czuć, że jego ulubieniec jest taki jak on. Ma wrażenie, jakby był w domu u przyjaciela. Jakby popijał herbatkę i słuchał, co ten ma mu do powiedzenia. Przyjaciel ze szklanego ekranu nie jest czymś ciągle zajęty, więc dużo opowiada. Mówi o drobnostkach, o planach, snuje refleksje, nieraz palnie coś zabawnego, bzdurnego. Rozwodzi się nad tym, co ma w szafce i czy przeszkadza mu kurz. Pokazuje jak wyciera biurko. „Jak można to oglądać?! To na tym polegają daily vlogi?” Właściwie… Tak.

Wielokrotnie spotkałam się z bardzo entuzjastycznym przyjęciem filmików z leniwego dnia. Jesse i Jeana, gdy jeszcze codziennie wspólnie vlogowali na kanale BFvsGF też miewali chwile, w których nie robili nic specjalnego. Bawili się z kotami, wygłupiali, zwiedzali piwnicę – wszystko w domu. Widzowie to uwielbiali! Domagali się filmików ze „starych, dobrych czasów”, w których para robiła sobie wzajemnie psikusy i prowadziła rozmowy, których adresatami byli oglądający. Bardzo dobre jakościowo, z ciekawą, pełną przygód zawartością wideo było dla nich często mniej atrakcyjne… Oczywiście takie filmy również się podobały, ale brak tych „nudnych” bardzo widzom doskwierał.

Krzysztof Gonciarz dosłownie „pozamiatał”

Gonciarz podczas filmu, w którym po prostu sprząta swoje mieszkanie, zwrócił uwagę na powstałą bliskość, pogłębienie relacji widz-twórca dzięki takim vlogom. I bardzo dobrze. To fantastyczne, że vloger ufa swojej widowni na tyle, że może dzielić z nią swoją nudę. Zrozumiałym jest, że nie zawsze wrzuca się film, bo przecież nie zawsze jest na to dobry dzień, ale raz na jakiś czas takie nic to świetna odskocznia od pędu, ferworu pracy jaki widujemy zwykle. To pokazuje, że nawet w życiu ludzi sukcesu jest miejsce na chwilę nic nie robienia. Pojawia się w nim też marazm i smutek. Są porażki i kiepskie momenty. Ma to związek z tym szczerym, rzeczywistym dzieleniem się swoim życiem. Nie chodzi tu o emanowanie negatywną energią. Nadal to pozytywność powinna królować. Po prostu zdrowiej jest unikać tworzenia fałszywego przeświadczenia o życiu idealnym, składającym się z samych perfekcyjnych momentów i ciągłego szczęścia. Nie tak to wygląda, a młody widz może przez to wykreować sobie błędne pojęcie.

Więcej o fałszywej autentyczności na YouTube możecie przeczytać w artykule Michała, do czego naprawdę zachęcam.

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top