Felietony

Dział Rak Content – czym on właściwie jest?

Rak content

Dostajemy raka, gdy widzimy treści, które wywołują w nas nieprzyjemne uczucia, głównie zażenowanie; coś, co ewidentnie leży z daleka od działu „dobra i wartościowa rozrywka”. Ale czy każda małowartościowa rozrywka należy do rakowiska?

Od jakiegoś czasu w internetowym środowisku panuje podział treści na względnie normalne oraz te… rakowe. Chyba każdy, kto choć pobieżnie śledzi YouTube, zetknął się kiedyś z tym pojęciem. Jednak mało kto jest w stanie dokładnie wytłumaczyć, jakim filmom nadaje się etykietkę „Rak Content”.

Rak content zabiera czas i szare komórki

Sieć bywa okrutna, prawda? To, że z tragicznej choroby zrobiło się powiedzonko, zupełnie przestało dziwić jej stałych bywalców. Staram się nie używać tekstów pokroju „dostałam raka, jak to zobaczyłam”. Uważam to za niestosowne. Ale… mimo wszystko jestem w stanie zrozumieć etymologię tego określenia. Mowa tu o treściach, które wywołują w nas nieprzyjemne uczucia, głównie zażenowanie, które pojawiają się w nas niczym nowotwór. Oglądając tego typu materiały zastanawiamy się – po co ktoś je stworzył? Co one mają na celu? Wachlarz tych tworów jest bezbrzeżnie szeroki: od wkładania sobie na głowę kondoma, po piętnastominutową narrację na temat ekwipunku zgromadzonego w torebce. Regularne odwiedzanie działu Rak Content wiąże się z poważnym ryzykiem poniesienia strat intelektualnych. Straconego czasu również nikt nam nie przywróci.

Internetowy koszmar

Ten dział ma osobliwą plejadę gwiazd, które miały „swoje pięć minut” i zdobywały wyświetlenia jako pośmiewisko. Dużą popularnością darzona jest półka z filmikami dzieciaków nieudolnie starających się pójść w ślady swoich idoli. Czuję się strasznie, gdy wyobrażam sobie ich przyszłość. Przyszłość, która naznaczona jest piętnem bycia hitem Internetu. Niestety… to jest YouTube i nie da się temu zaradzić. Nie da się bezpowrotnie usunąć wszystkich kopii i reuploadów upokarzających materiałów. Oczywiście, należy próbować, ale najczęściej kończy się to fiaskiem. Najlepiej jest temu przeciwdziałać, a żeby to zrobić, trzeba zacząć od zmiany siebie. Po zobaczeniu kilkulatka z brakującym subskrajberem (jeden z takich hitów), należy powstrzymać się od przekonywania go, że jest rakiem i że powinien się zabić. Można go uświadomić o błędzie delikatniej. On i tak dostał już wystarczającą nauczkę, zapewniam.

Mimo że zdecydowanie zbyt duża ilość internautów-sadystów lubuje się w gotowaniu innym internetowego koszmaru, odnoszę wrażenie, że stworzenie działu raków otworzyło ludziom oczy. Chyba masy zdały sobie sprawę, że czasami machinalnie oglądają coś, co nie wnosi nic do ich życia, a nawet z niego ujmuje. Zabiera czas i otępia. Więcej osób zaczęło zwracać uwagę na to, co ogląda. Zaczęło selekcjonować, staranniej dobierać swoją rozrywkę i omijać nasz tytułowy dział szerokim łukiem. I to jest ta pozytywna strona medalu.

Wrzucić wszystko do jednego wora

Zdałam sobie jednak sprawę, że tłum nie zawsze jest nieomylny: ludzie lubią wrzucać wszystko do jednego worka. Ktoś ostatnio określił mianem „rak contentu” tzw. „challenge” nagrany przez Łukasza Samonia, w którym razem z Gimperem i Kolegą Ignacym sprawdzali, czy uda im się „na ślepo” rozpoznać pizze z pięciu różnych sieciówek. Właśnie to wprawiło mnie w refleksję o tym zjawisku.

Skoro powszechne jest przekonanie, że lepiej oglądać wartościową rozrywkę, to niech zacznie też egzystować świadomość, że rozrywka niedostarczająca nam większych profitów, wcale nie musi być zła i mieszana z błotem. Każdy z nas ma czasem ochotę się odmóżdżyć. Niestety, często odprężamy się właśnie przy rakowym contencie: oglądając seriale pokroju Szkoły, które perfidnie spłycają rzeczywistość, czy filmiki o pluciu cynamonem. Pomysł Łukasza, choć jest czystą rozrywką bez wielkich wartości, tak naprawdę nikomu nie szkodzi. Pokazuje nam, które pizze z sieciówek mają uwypuklone, charakterystyczne dla siebie walory smakowe, co nie?

Przeczytaj to!   GargamelVlog - filmy bez wartości artystycznej?

Jestem zwolenniczką wypoczywania przy czymś rozwijającym, ambitnym, ale czasami ulegam pokusie i włączam filmik, który może zbyt wiele mi nie da, ale i też nie zabierze. Lubisz danego twórcę, więc sprawia Ci przyjemność oglądanie niemal wszystkiego, co stworzy. Nie ogłupia Cię to, a autor filmiku na siłę nie próbuje używać podwórkowej łaciny tylko po to, aby przypodobać się ogółowi, więc… dlaczego by nie oddać się czasem takiej rozrywce?

Ważne, aby korzystać z głowy

Nie chcąc nic tracić przez spędzanie czasu na YouTube, należy po prostu być świadomym widzem. Najwięksi twórcy mogą w tej kwestii być też największym zagrożeniem. Bezsensowne materiały wypaczają u wiernych widzów poczucie zażenowania i niesmaku. Przecież to ich ulubiony YouTuber, jak mógłby nagrywać rakowe filmiki? Musimy pilnować swojej asertywności wobec internetowych ulubieńców.

Wszystko sprowadza się do tego, aby myśleć i zachowywać umiar. Czasami trudno jest stwierdzić, czy coś jest tym całym rakiem, czy nie. Czy możemy ulokować dany materiał w szafce „Rak Content”, czy byłoby to już nadużyciem. Trudno ułożyć jasną klasyfikację, definicję materiałów, które zaliczają się do tego działu. W końcu coś, co śmieszy do łez, nie zawsze będzie miałkie. Wszystko zależy od sytuacji, dlatego trzeba ruszyć makówką i świadomie wybierać to, co się ogląda. Zdecydowanie pomaga w tym stale wzrastający popyt na nieco bardziej wytworne treści. Zapoczątkował on nową erę wśród twórców internetowych, poprawił jakość ich produkcji. Niech więc trwa, bo takiej modzie śmiało można ulegać.

Dla zainteresowanych polecam mój vlog na ten temat, w którym mówię nieco szerzej o poruszonych tu aspektach.

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top