Felietony

Dem i jego transformacja na YouTube – Jakub Dębski okiem fanki

Komiksem, którym Jakub Dębski – obecnie youtubowy Dem3000 – absolutnie mnie kupił, była „Gazeta” z 9. sezonu Dużych Ilości Naraz Psów – „Pies Terminator”.

Był to rok 2009. Niezbyt dawno, ale przez Internet od tego czasu przewaliła się tak ogromna ilość nieprawdopodobnych bredni, że można ten czas uznać za odległy. Wysłuchajcie historii, której głównym bohaterem jest Jakub Dębski, czyli Dem. Opowiadam w niej o jego przemianie – od nieznanego szerszemu gronu rysownika, do człowieka, którego recenzje filmowe śledzą dziesiątki tysięcy osób.

Dem? Nie znam.

Dawno, dawno temu, kiedy nie miałam jeszcze Facebooka i nudziłam się jak mops, przemierzając internetowe bezkresy, natrafiłam na coś, w moim mniemaniu, wybitnego. Komiks. Rozbawił mnie, chyba do łez. Prawdopodobnie dlatego postanowiłam wywęszyć kto za nim stoi. Duże Ilości Naraz Psów. Demland. Jego prace podesłałam wielu osobom, ale nikt go nie kojarzył. Ale cóż mnie to. Płakałam całą noc ze śmiechu nad tymi komiksami, nad tymi dziesięcioma sezonami patyczaków. Chciałam więcej. Codziennie sprawdzałam czy pojawiło się coś nowego. Raz nawet udało mi się uzyskać od Dema poprzez Gadu-Gadu odpowiedź na pytanie skąd bierze pomysły. Była bardzo krótka, ale satysfakcjonująca – „z życia”.

Komiksem, którym Jakub Dębski – obecnie youtubowy Dem3000 – do reszty i na stałe mnie kupił, była Gazeta z 9. sezonu Dużych Ilości Naraz Psów – „Pies Terminator”, który możecie znaleźć tutaj.

Dem3000 na Youtube

W trakcie mojej fascynacji komiksami coś się stało – Dem zaczął tworzyć na YouTube. Był to rok 2011. Czy byłam zachwycona? Nie, zdecydowanie nie. Byłam podejrzliwa oraz nieco zniechęcona. Mój stary komputer nie był gotów na YouTube, czytaj: był do tego stopnia zawirusowany, że przy próbach odpalenia mojego kochanego Dema3000 buczał i się wyłączał. Tak więc nie byłam na bieżąco z pierwszymi filmikami Jakuba nagrywanymi jeszcze byle jakim sprzętem. Nie oglądałam „Psiąt”. Nie oglądałam też „Ogarnij się”, choć oczywiście nadal byłam pazerna na twory rysowane i nieruchome. Cicho płakałam w kącie w poduszkę, że tyle mnie omija, a mój komputer tylko buczy i nie daje mi patrzeć na to jak obcy, a jednocześnie bliski mi facet, mówi do kamery.

Sam Dem wtedy przechodził fazę, którą nazywam po prostu „śmieszkiem”. Na to był popyt, to się sprzedawało, mieliśmy wtedy Niekrytego Krytyka, Krzyśka Gonciarza z Zapytaj Beczkę; niedługo później do topki weszli Abstrachuje. Wszystko śmieszne, wszystko z humorem prostym, choć od czasu do czasu przebłyskującym głębią. Taki też był Dem.

Dość śmieszkowania!

Ale później – później znów coś się stało. Dem przestał mówić nam, że tylko „ogarniętność to doskonałość” i ruszył dalej. I to „dalej” było już skazane na sukces.  Dem stał się jego, może nie ofiarą w pełnym tego słowa znaczeniu, ale mini-ofiarą, taką malutką. Mianowicie – Jakub stał się chamski. Spoważniał, a po skończeniu „Ogarnij się”, „Ogarnięty ty” i „Okruchów ogarniętości” zaczął wytwarzać „Codzienniki”, z których wypłynął nam „Kinowy Ekspres”, i to było dobre.

Słabe jednak było to, co stało się w międzyczasie, co było najbardziej wyczuwalne w „Najlepsze Święta Show 2014” i co Dem sam przyznał w kolejnym wydaniu Najlepszych Świąt, rok później. Po prostu był niewymownie, nieprzyzwoicie wręcz niemiły dla uczestników swojego show, czyli gry, którą prowadził poprzez Skype’a. I właśnie drugą fazą Dema, według mnie, był „pan sławny”. Na szczęście ta dość szybko ustąpiła i Dem stał się po prostu… dorosły (rychło wczas).

Serie takie jak „Kuchcik Dem”, „Demodegustacje” z występującym gościnnie Gurgiem czy chociażby, wspomniany wyżej, „Kinowy Ekspres” pokazują, że autor dawnych Psów w końcu pogodził się ze swoim sukcesem. Nie jest bezczelny; nie jest też słodki, do obrzydliwości miły. Nadal tworzy ze specyficznym dla siebie humorem, ale nie przesadza. Najlepszym dowodem na youtubową dorosłość Dema jest seria „Nowe Ogarnij się” gdzie, mimo humorystycznego charakteru treści, widać faktyczne wartości płynące z odcinków.

Youtubowo ustatkowany?

Ostateczną „fazą”, w którą wkroczył Dem, według mnie jest „Wartościowy krytyk”. Widać, że youtuber ten skupił się na filmach i tworzeniu „Kinowego Ekspresu”, który śledzę, mimo, że sama nie jestem kinomanką. Po prostu lubię sposób, w jaki go tworzy – po serii tej widać, że Dem odnalazł siebie, swoją specjalność. Nie mogłabym pominąć równie wspaniałego „Programu z Humorkiem”, który dosadnie, ale nie chamsko, kpi z tego, co bawi ludzi w dzisiejszych czasach. Prześmiewco o prześmiewcach. Czasem nawet krytycznie.

Powiem szczerze – bałam się „Najlepszych Świąt 2016 Show”, gdyż bałam się powrotu starego Dema. Jednak nic z tych rzeczy. Dem zrobił Show wspaniale, nie bucował. Czekam na edycję 2017, by w końcu móc spróbować dodzwonić się i wziąć udział w zabawie.

Przez cały ten czas Kuba nie zapomniał o swoich korzeniach. Nadal rysuje komiksy i wprawia je w ruch za pomocą YouTube. Jakub Dębski nie jest oczywiście jedyną osobą, która przeszła taką transformację w sposób zauważalny – kolejnym przykładem może być Krzysiek Gonciarz. Dem jest jednak najbliższy memu zakochanemu w specyficznym humorze serduszku. Życzę mu kolejnych lat tworzenia. Kolejnych lat pokazywania, że Internet nie jest głupi (mamo, proszę, uwierz!); kolejnych filmików udowadniających, że nie trzeba być przystojniakiem, żeby coś osiągnąć (bez urazy dla youtubowych przystojniaków).

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top