Felietony

Deep Web – nowy trend na polskim YouTube

deep web

Jednak czy legendy są prawdziwe? Czy za pośrednictwem TORa możemy dostać się do stron poświęconej nielegalnej działalności? Odpowiedź brzmi: oczywiście, że tak.

Internet jest praktycznie nieskończenie rozległym miejscem, w którym można znaleźć dosłownie wszystko. Nie każdy jednak wie, że ta sieć, z której korzystamy na co dzień, jest jedynie powierzchnią ogromnego oceanu Internetu. Istnieje bowiem coś takiego jak Deep Web, czyli w dosłownym tłumaczeniu „głęboka sieć”, która budzi grozę od wielu lat. Ten zakazany owoc przyciąga do siebie coraz więcej zainteresowanych, stąd też nowy trend na YouTube, któremu poświęcam dzisiejszy artykuł. 

Legenda Deep Web’u

Jeżeli w mediach pojawia się wzmianka o tej mrocznej, funkcjonującej poza wszelką cenzurą stronie internetu, to główną informacją, która dociera do odbiorcy, jest niebezpieczeństwo związane z przestrzenią Deep Web’u. Mówi się, że jest to sieć przestępcza, a o niej samej krąży wiele miejskich legend. Dotyczą one handlu narkotykami i bronią, dziecięcej pornografii, a także słynnego „Red Room’u”. Ta ukryta sieć, według powszechnie akceptowanych wyliczeń, ma stanowić 96% całego internetu.

Deep Web

Sieć cebulowa

Zacznijmy jednak od początku. Stron internetowych z głębi internetu nie da się odnaleźć za pośrednictwem zwykłych, znanych nam przeglądarek ze względu na to, że są one oparte na dynamicznie generowanych stronach, które działają tylko wtedy, gdy ich administrator ma włączony komputer. Oznacza to, że musimy mieć specjalną, cebulową „przeglądarkę”. Ta, nazywa się TOR (The Onion Router). Skąd wzięły się niewinne cebule w „przestępczej sieci”? Wzięło się to z pojęcia trasowania cebulowego, które polega na odczytywaniu wielokrotnie zaszyfrowanych wiadomości poprzez kolejne routery, z których każdy odczytuje kolejną warstwę kodu. Służy to niemal absolutnie anonimowemu poruszaniu się po sieci.

Zostawmy jednak warstwę techniczną, ponieważ najbardziej interesująca jest zawartość tego systemu głębokiej sieci. Deep Web istnieje w naszej świadomości jako siedlisko przestępców i poniekąd jest to prawda, ale mało kto jest świadomy, że to po prostu zwykły internet, w którym między zwykłymi stronami można znaleźć te ukryte przed zwykłymi przeglądarkami. Stereotyp sieci przestępczej powstał dlatego, iż przestępcy używają tej „mrocznej strony” internetu ze względu na bycie niewidzialnym.

TOR przestaje być jednak aż tak bezpieczny. FBI przy pomocy developera TORa ma uzyskiwać dane zdalnie z komputerów używających tej bramki do Darknetu, siedliska nielegalnych treści, nawet jeżeli nie jest wiadome gdzie komputer się fizycznie znajduje. Inną sprawą jest, że ostatnimi czasy używanie Deep Web’u jest prawie równoznaczne z chęcią popełnienia przestępstwa.

Silk Road i morderstwa

Jednak czy legendy są prawdziwe? Czy za pośrednictwem TORa możemy dostać się do stron poświęconej nielegalnej działalności? Odpowiedź brzmi: oczywiście, że tak. Nie trzeba wcale długo szukać, by natknąć się na Darknetową wersją Ebay’a. Ta witryna (zwana Silk Road) to po prostu czarny rynek, na którym handluje się narkotykami, fałszywi dowodami, prawami jazdy, paszportami i kradzionymi motocyklami. Przy każdym narkotyku jest podana nazwa, ilość w gramach i cena. W niektórych przypadkach pojawiają się także reklamy, ale przerobione na wersje przestępcze. Tak więc przy kilku gramach metamfetaminy możemy przeczytać anons „99,9% pure Meth!”. Widocznie sam Heisenberg z Breaking Bad sprzedaje na czarnym rynku w internecie.

Silk Road

Poza narkotykami i fałszerstwami za pośrednictwem TOR uzyskujemy dostęp do o wiele gorszych rzeczy. W Deep Webie możemy natknąć się na poradniki budowania bomby, jak przeprowadzić zamach tak, aby był skuteczny; kurs przywoływania demonów, a także na ogromną ilości pornografii, która potrafi być niezwykle szokująca (zwierzęta, dzieci, gwałty). Można też poznać jaką cenę za swoje usługi życzy sobie płatny morderca czy profesjonalny haker. Pozostaje jeszcze mit Red Room’u, który nazwą nawiązuje do „Redrum” z horroru Stephena Kinga – „Lśnienie”. „Redrum” to anagram angielskiego słowa „Murder”. Podobno, można wykupić sobie dostęp do streamów, na którym zamaskowany człowiek gwałci lub torturuje swoją ofiarę. Za dopłatą ma być też możliwość wpływu na to jakimi torturami będzie poddawany nieszczęśnik. Jest to jednak kolejna miejska legenda, których w internecie nie jest mało.

Przeczytaj to!   Markowe kosmetyki w dobrej cenie — jak zaoszczędzić

Deep Web na YouTube

Taki zakazany owoc jak Deep Web może być szokujący dla niewtajemniczonych, więc na YouTube rozpoczęły się serie, w których twórcy zapuszczają się w nieznane terytoria pod okiem swoich widzów. Najczęściej wchodzą oni w bibliotekę linków Darknetu (Hidden Wiki) i pokazują wspomniane przeze mnie wcześniej treści. Czasami będzie to wyjątkowo dziwna pornografia, innym razem strona poświęcona handlu narkotykami. Bardzo często pojawiać się będzie wątek słynnego „Red Room’u” w różnych wersjach (tak jak to bywa z legendami), a także inne historie rzekomo znalezione w Deep Webie, a które mogą być niczym innymi jak tylko Creepy Pastą. Taką serię prowadzi między innymi Boxdel.

Zwiedzanie Darknetu to kolejny trend na YouTube, który przyciąga sporą grupę ludzi. Nie muszą oni dzięki temu ryzykować z samodzielnym zwiedzaniem tej zakazanej sfery internetu i jednocześnie nie narażają się na ataki hackerów. Mity i legendy zawsze będą interesować. Kiedyś były to opowieści przy ognisku, a dzisiaj vloger surfujący po nieznanych, głębokich wodach Deep Web’u.

Dostęp do takiej „głębokiej sieci” nie jest niczym niezwykłym ani trudnym do zorganizowania. Jeżeli ktoś potrzebuje anonimowości w internecie to jest to świetna opcja. Nie można jednak zapominać, że jest to stąpanie po niepewnym gruncie i czasami przez przypadek można trafić na rzeczy, których już się nie zapomni, a do drzwi może zapukać policja.

Dodaj komentarz

Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top