Artykuł tygodnia

Clickbait – oszustwo czy sztuka pisania tytułów?

Clickbait

Można dokonać szybkiego rozrachunku, żeby stwierdzić, że oszukiwanie nagłówkami jest ryzykowne. Ma to więcej wad niż zalet i ani nie jest to uczciwe wobec widza, ani nie daje tyle, co mądre operowanie doborem tytułu.

Clickbait swoją bezczelnością potrafi zdenerwować, sprawić, że czujemy się oszukani. Potrafi też być ledwie zauważalny, nieszkodliwy, a jednak skuteczny… Tylko czy to nadal clickbait? Gdzie jest granica dobrego smaku w sztuczkach YouTuberów? Czy zdobycie popularności bez nich jest możliwe?

Gra słów, pierwiastek prawdy czy totalny bullshit?

ADOPTOWALIŚMY DZIECKO!!! – daily vlog, w którym para bawi się z siostrzeńcem.
OSTATNI FILMIK– obwieszczenie dwutygodniowej przerwy od YouTube.
Brzmi znajomo? To właśnie clickbait w tej złej wersji. Przyciągacz wyświetleń, odzwierciedlenie desperackiej próby zwrócenia na siebie uwagi. Drastyczne naciąganie prawdy lub zwyczajne kłamstwo – oszustwo dla wyświetleń, popularności i pieniędzy.

Istnieją też clickbaity przyzwoite, które nie wzbudzają w nas zażenowania i poczucia bycia oszukanym. Są zwykłym zabiegiem, który pozwala na przyciągnięcie uwagi bez rozminięcia się z prawdą. BECOMING A WOMAN? Joey Graceffa może nie przeszedł operacji zmiany płci, ale przebrał się za kobietę. Dodatkowo miniatura wyraźnie to wskazuje. Nikt nie jest oszukiwany, uwaga zostaje przyciągnięta, a nasza decyzja o obejrzeniu tego filmiku jest świadoma, wiemy, co nas czeka. To tylko jeden z wielu przykładów nieszkodliwego triku, który stosują twórcy, pewnego rodzaju gry słów.

Clickbait, czyli skuteczny sposób na… wkurzenie widzów

Skoro tak wielu YouTuberów ucieka się do zastosowania perfidnego clickbaitu, musi mieć to swoje uzasadnienie. Twórcy chcą tym coś osiągnąć. Co konkretnie? Ogromną ilość wyświetleń, nagły przyrost subskrybentów, wyższe zarobki. Chcą, by ich film był klikany, pojawił się w zakładce „Na czasie” i nadał pęd ich karierze. A co tak naprawdę otrzymują? Owszem, zwiększoną liczbę wyświetleń, często nawet viralowy efekt kuli śnieżnej, ale jeżeli nie mają do zaoferowania nic ciekawego, zbyt wielu widzów tym nie pozyskają. Oczywiście – ktoś, mimo że spodziewał się czegoś innego, mógł stwierdzić, że podoba mu się dany kanał i że zostanie na nim na dłużej, ale to rzadkość. Zwykle ludzie oburzeni oszustwem od razu wychodzą. Tak więc takie wyświetlenia są w pewnym sensie puste, współczynnik odrzuceń na tym cierpi, a dodatkowo w zestawie można otrzymać negatywny komentarz i spadek reputacji. Nie tylko wśród odbiorców, ale i innych twórców, a może nawet potencjalnych klientów. Jak miło!

Wierzę, że uczciwość popłaca

Można dokonać szybkiego rozrachunku, żeby stwierdzić, że oszukiwanie nagłówkami jest ryzykowne. Ma to więcej wad niż zalet i ani nie jest to uczciwe wobec widza, ani nie daje tyle, co mądre operowanie doborem tytułu. Warto podpatrywać, jak to robią spece. Część z nich niebezpiecznie balansuje na krawędzi dobrego smaku, a część po prostu wymyśla dobre tytuły.

Przeczytaj to!   Deep Web - nowy trend na polskim YouTube

Clickbait raczej źle się kojarzy i może to dlatego niektórzy nie zdają sobie sprawy, że mimo wszystko używanie wabików jest potrzebne. Zgodny z zawartością tytuł też może nim być, jeśli intryguje i wabi widownię. Przemyślany sposób pisania tytułów zachęca do kliknięcia, a co za tym idzie, poszerza grono naszych odbiorców poprzez współpracujące z algorytmami karty np. „Polecane”, a jednocześnie nie jest drastycznym minięciem się z prawdą – to ta sama sztuczka, ale w dobrej odsłonie. Każdy youtuber powinien zaznajomić się z tematem, chociażby za pomocą oferowanych przez Google bezpłatnych kursów. Z całej siły staram się wierzyć, że YouTube jeszcze nie zwariował do końca i że da się zdobyć na nim widownię bez zdrad, dram, ciąż i innych tematów wyciągniętych z pierwszych stron tabloidów. Uczciwość wobec widzów popłaca, w końcu o lojalną i zaangażowaną audiencję chodzi, prawda? A jeśli ktoś ma inne cele… może powinien pomyśleć o pracy w serwisie pokroju „Plotek.pl”.

Czy YouTube pójdzie śladem brukowców?

No właśnie, czy te wszystkie przekroczenia granic, tandetne chwyty i chęć zbicia pieniędzy zrobią nam z YouTube’a coś na podobieństwo „Kozaczka” czy „Plotka”? To możliwe, niektóre kanały już się czymś takim stają, ale moim zdaniem zawsze będzie jeszcze ta część, która się temu nie da. Porządna, nieskażona obrzydliwą komercją, potrafiąca elegancko wpleść reklamę w swoje materiały. Nawiązując do moich refleksji na temat rak kontentu, myślę, że trend na jakościowe treści jest swoistą kotwicą takiego YouTube’a, jakiego chcemy oglądać. Naprawdę można tu znaleźć jeszcze wiele popularnych kanałów, które nie wciskają nam gniotów, by zarobić.

Dodaj komentarz

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 + 7 =


Najpopularniejsze

Wszystko o polskiej scenie YouTube.

© 2016 - vStars.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Sekretarz redakcji - Ksawery Tyzo.

To Top